Samotne dzieci w bogatych domach

Mogłoby się wydawać, że gdy są pieniądze, jest wszystko – sława, spokój, komfort życia, nawet zdrowie.  Wyścig szczurów nie przyjmuje usprawiedliwień, że jest się rodzicem. A dzieci… Gdzie jest ich miejsce?

Racja po stronie rodziców

Praca jest zapewnianiem rodzinie warunków do życia. Nikt nie będzie z tym dyskutował, jeśli choć raz doświadczył, czym jest niepewność finansowa. To, że każdy z nas ma inne wyobrażenie dobrobytu, jest już inną kwestią. Dla jednego szczytem możliwości będzie wynajęcie mieszkania i zapewnienie bliskim przysłowiowego dachu nad głową, dla innych dom z ogrodem nie będzie wystarczający, bo przecież braknie w nim basenu. Wszystko jest kwestią ustawienia sobie priorytetów i wartości.

Jednak to, że w domu jest dużo pieniędzy i problem finansowy zdaje się nie istnieć, nie oznacza pozytywnego wpływu na jakość życia rodzinnego. Tak naprawdę pieniądze nic nie dają, jeśli nie mają stabilnej podpory. I nie chodzi tu o konta w banku, skrytki czy sejfy. A o miłość. Usprawiedliwienia z cyklu „Muszę tyle pracować, by zapewnić rodzinie wszystko, czego potrzebuje” są już na porządku dziennym. Dla wynagrodzenia czasu spędzanego osobno w ruch idą kolejne prezenty, gadżety i atrakcje. Tak, dzieci z bogatych domów na pewno mają czym się pochwalić wśród rówieśników – firmowe ciuchy, do zabawy przedmioty ze wszystkich reklam, mnóstwo drogich zajęć dodatkowych. Zapracowani rodzice wynajmują nianie, które często się zmieniają, a całość zdaje się działać jak najlepiej naoliwiona maszyna. I tylko to dziecko jakieś smutne i sprawiające problemy (lub przeciwnie – ciche i zamknięte w sobie). Dorośli zastanawiają się, o co chodzi, skoro wszystko się układa, firma prosperuje i można pozwolić sobie na drogie wydatki. Pewnie, że żal jest słabnącego kontaktu z dzieckiem, ale już wkrótce wyjedziemy na bardzo drogie, koniecznie zagraniczne wakacje. Wtedy pobędziemy razem.

Racja po stronie dzieci

Niby sprawa wydaje się być oczywista. Każde dziecko potrzebuje dobrobytu, ale nie wcale tego materialnego lecz emocjonalnego. Nie jest powiedziane, że w bogatych domach żyją ludzie smutni i uczuciowo poturbowani. Faktem natomiast jest, że walka o pieniądza zabiera często rodzica z domu. Nawet, jeśli chce być obecny, praca angażuje na wiele godzin. Na sukces trzeba ciężko pracować, ale gdzieś trzeba znaleźć umiar. Dla dziecka pieniądze wcale nie są najważniejsze, choć jak nie pozostaje nic innego, najłatwiej jest zaszpanować wśród znajomych. Każdy młody człowiek łaknie miłości i zainteresowania. Tylko tyle i aż tyle…

Dziecko musi wiedzieć i czuć, że jest kochane. Tego najbardziej potrzebuje do życia, nawet jeśli rodziców stać tylko na chleb i masło. Nieszczęściem rodziny jest przedkładanie kariery nad bycie razem. Nieprawdą jest, że na wakacjach sobie odbijemy. Nic nie jest w stanie nadrobić straconego czasu. Fizyczny brak rodzica wywołuje duże poczucie osamotnienia i opuszczenia. Nie radząc sobie z emocjami, dzieci szukają ukojenia w alkoholu, narkotykach i samookaleczeniu się. Zdarza się, że bogaty dom powoduje tak silny ból emocjonalny, że jedynym rozwiązaniem wydaje się być samobójstwo.

Spotkać się w połowie drogi

Najtrudniej jest po prostu się spotkać. Wyznaczenie priorytetów według potrzeb dziecka. Czy trzeba wiele? Tak naprawdę nie. Nie wystarczy natomiast krótkie „część” czy oklepane „jak było w szkole” (ewentualnie: „co jadłeś?”), rzucane po przebudzeniu i przed położeniem się spać. Na pewno potrzeba przytulenia, wspólnych, domowych posiłków, autentycznej obecności. Ciepło rodzinne wyzwala się w czasie spędzanym razem – podczas spacerów, rodzinnego gotowania czy gry w karty, a także w zainteresowaniu się prawdziwymi potrzebami dziecka. Tego nie zastąpi żadna niania.