Dlaczego komary bzyczą?

Nie ma chyba nic bardziej denerwującego podczas wakacji niż brzęczenie komara nad uchem. Potrafi ono doprowadzić do szału nawet najbardziej spokojnego człowieka. Jeszcze gorzej, gdy dopada nas ono w nocy. Pierwszą myślą jest oczywiście chęć namierzenia źródła tego denerwującego dźwięku, a następnie unicestwienie go. Po co wobec tego na drodze ewolucji pozostała komarom właściwość przez którą potencjalnie mogą stracić życie, a idąc dalej gatunek mógłby wyginąć?

Źródłem dźwięku u komara jest ruch skrzydeł. Samce bzyczą 600 razy na sekundę, zaś samice 550 razy. Teoretycznie można byłoby rozpoznać po brzęczeniu płeć komara. Mogłoby to pewnie nie jednemu osobnikowi uratować życie, bo pamiętajmy, że kłują tylko samiczki.

Naukowcy z amerykańskiego uniwersytetu w Greenwich (1) pokusili się o dokładne zbadanie brzęczenia komarów. Okazało się, że jeśli w pomieszczeniu znajduje się samiec i samiczka, to przez jakiś czas brzęczą każde po swojemu. Po pewnym czasie dopasowują się do siebie i brzęczą jednogłośnie. Nam wydaje się, że w pomieszczeniu jest jeden owad, a w rzeczywistości są dwa.

Jeśli w pomieszczeniu są jednak dwa samce dźwięki ich brzęczenia ciągle różnią się od siebie, nie ulegają dopasowaniu.

Wygląda więc na to, że ten denerwujący nas dźwięk służy komarom również do komunikacji. Podczas latania mogą one łatwiej wyszukać sobie osobnika płci przeciwnej. Wygląda więc na to, że jak zwykle w biologii, nawet rzeczy z pozoru wyglądające na nieużyteczne czy wręcz stwarzające zagrożenie, służą celowi najwyższemu – przedłużeniu gatunku.

Następnym razem, gdy usłyszycie brzęczenie komara, wsłuchajcie się dobrze, bo być może słuchacie właśnie miłosnego duetu.

  1. G. Gibson, I. Russel „Flying In tune: Sexual In Mosquitoes”, Current Biology Vol. 16, issue 13, s. 1311-1316, 2006