Dlaczego warto robić diagnozę?

Diagnoza psychologiczno – pedagogiczna jest dla dzieci neutralnym doświadczeniem. Wiele zadań jest w formie ćwiczeń, zabaw. Dzieci pracują z dorosłym jeden na jeden, co zwykle lubią ze względu na poświęcanie im uwagi. Są jednak powody, dla których część rodziców wstrzymuje się z podjęciem takiego działania. Co jest pierwszym symptomem, dlaczego i kiedy warto zrobić diagnozę?

Pierwsze sygnały

Niezależnie od tego czy jest to przedszkole czy szkoła i która klasa, to właśnie z placówek pojawiają się pierwsze sygnały. Dotyczą albo sfery związanej z zachowaniem i funkcjonowaniem społecznym albo z edukacją i trudnościami w nauce, skupieniu, uważności, zapamiętywaniu. Czasem wydają się to błahe rzeczy. Chodzenie po klasie, nadmierne zwracanie na siebie uwagi, potrzeba bycia w centrum, zaczepianie innych dzieci, kłótliwość – zdarza się, że są tłumaczone przez rodziców charakterem dziecka, jego sposobem zabawy, potrzebą dłuższego czasu na adaptację. Nie jest to bagatelizowanie, bardziej pasującym określeniem wydaje mi się odsuwanie od siebie problemu. Dzieci mające trudności w byciu w grupie, wycofane, niechętnie współpracujące – nazywane są nieśmiałymi, bez potrzeby uwagi rówieśniczej z informacją, że w domu jest inaczej, na podwórku mają wiele koleżanek i kolegów. Kiedy placówka zwraca uwagę na to, że jest coś niepokojącego zazwyczaj proponuje kolejny krok. Spotkanie w poradni, diagnozę, konsultacje lub już konkretne formy jak trening umiejętności społecznych, warsztaty uważności, czy nauka zapamiętywania. Z tych drugich rodzice częściej korzystają. Łatwiej zapisać dziecko na dodatkowe zajęcia niż zdecydować się na diagnozę. Niestety taka kolejność ma swoje minusy. Są różne miejsca, różne zajęcia, różni prowadzący, na konsultacjach kwalifikujących informacja o diagnozie/ orzeczeniu jest bardzo istotna. Pozwala prowadzącym dobrać lepsze i bardziej trafne narzędzia, zwrócić uwagę na najważniejsze rzeczy. Niestety zdarza się, że pominięte lub mało precyzyjne informacje na konsultacji i brak diagnozy czy orzeczenia sprawiają, że dziecko kończy z mniejszymi korzyściami. Brak właściwych oddziaływań powoduje, że trudność się utrzymuje lub pogłębia. Rodzice są coraz częściej proszeni o interwencję, rozmowę, co może powodować frustracje. Dziecko natomiast narażone jest na stygmatyzację, jako to „niegrzeczne”, „inne”, „wycofane”, „leniwe”. W systemie szkolnym taką „łatkę” trudno jest zmienić, trwanie w takich warunkach powoduje, że dziecko przestaje się starać, szczególnie, gdy jego trudności nie wynikają z jego chęci czy umiejętności. Kiedy nie ma właściwych narzędzi lub jest coś, co mu uniemożliwia zmianę, co jest na ten moment poza nim – mimo starań słyszy to samo, zaczyna przyzwyczajać się i przestaje próbować wierząc w to, co słyszy.

Obawy rodziców

Z moich doświadczeń i obserwacji rodzice obawiają się wyniku takiego spotkania. Zdarza się, że nie są gotowi na podjęcie i umówienie się na diagnozę z obawy przed tym, co usłyszą. W dużej mierze wynika to z nieświadomości, czasem bazowaniu na mitach, a nie rzetelnych informacjach. Poczucie, że moje dziecko może otrzymać orzeczenie, że coś mu jest, sprawia, że odsuwają ten moment od siebie, tak jakby miało to spowodować, że trudność zniknie. Część z nich ma przekonanie, że diagnoza jest równoznaczna z tym, że dziecko jest „chore”. W ich przekonaniu nierzadko „chore” znaczy inne lub gorsze. Nie mają w sobie gotowości na zmierzenie się z tym jako rodzic. Nie dostrzegają też tego, że diagnoza może nie wykazać choroby, zaburzenia, ale dać bardzo określone wskazówki do pracy nad rozwojem tego, co jest aktualnie trudnością. Takie postrzeganie diagnozy- orzeczenia, – jako coś złego, uwłaczającego powoduje, że rodziców hamuje również obawa przed stygmatyzacją dziecka. Poczucie, że jeśli okaże się, że dziecko ma zespół Aspergera lub Autyzm przekreśla jego możliwości. Mają przekonanie, że wszyscy będą o tym wiedzieć i tylko przez taki pryzmat patrzyć na ich dziecko. Co ważne wielu rodziców nie wie, że otrzymanych z poradni dokumentów nie mają obowiązku nikomu pokazywać. Mogą sami zadecydować, komu, kiedy i w jakim celu pokażą uzyskane informacje, niezależnie czy jest to opinia, orzeczenie czy wskazówki do pracy.

Dlaczego warto

Pojawienie się problematycznych zachowań albo innych trudności szkolnych zazwyczaj jest czymś spowodowane. Większość z nich nie przechodzi sama, choć rodzice czasem liczą, że dziecko „wyrośnie”, minie mu. Przeczekiwanie powoduje utratę czasu, który można by było poświęcić na ćwiczenia korygujące by trudności wyeliminować lub zminimalizować. Samo zgłoszenie się do poradni czy specjalisty jeszcze nie oznacza diagnozy, jako takiej. Natomiast po spotkaniach diagnostycznych rodzice otrzymują opis i oczywiście możliwość rozmowy ze specjalistą. To, co jest ważne, to nie zależnie od tego czy dziecko zostało zdiagnozowane, kwalifikuje się by otrzymać orzeczenie otrzymuje zbiór informacji i wskazówek do pracy zarówno w domu jak i dla szkoły. Oznacza to możliwość podjęcia konkretnych zajęć. Kiedy dziecko doświadcza trudności, a nie otrzymuje pomocy, może czuć się bezradne, przy ciągle powtarzających się trudnych sytuacjach. Im szybciej podejmie się działania tym lepiej dla dziecka. Szybsze wyeliminowanie trudnych zachowań czy praca nad trudnościami wyrówna jego szanse. Będzie dawać mu możliwości lepszego funkcjonowania w grupie, szkole, ucząc się. Dziecko samo nie może sobie pomóc, często ma prawo nie rozumieć, denerwować się, to rola dorosłych by odpowiednio o nie zadbać i dać mu to, co jest mu w danym momencie najbardziej potrzebne, by mogło się właściwie rozwijać.