Mam na imię Janek. Chodzę do czwartej klasy, ale teraz są wakacje więc szkołę omijam szerokim łukiem. Nie lubię tam chodzić i pewnie gdyby rodzice nie przypomnieli na czas, że wakacje kiedyś sie kończą, to ja z pewnością zauważyłbym to dopero, gdy spadnie śnieg w grudniu. W mojej klasie jest osiemnaście osób, nie licząc mnie. Kiedyś całe osiemnaście się ze mnie śmiało, a teraz jest trochę lepiej, bo śmieje sie już tylko dwanaście osób. Co się zmieniło? A no nie wiele, poprostu mam takie zaświadczenie, że litery mi sie mylą i język w czytaniu plącze, a ręka pisząc, żyje własnym życiem. Od tej chwili nie siedzę już w ławce sam- towarzyszy mi moja nowa koleżanka d y s l e k s j a. Razem z dysleksją chodzę na zajęcia dodatkowe. Kiedy rodzice oznajmili, że zapisali mnie na wspaniałe zajęcia, nie potrafiłem ukryć rozczarowania, że to nie piłka nożna, a reedukacja. I tak zamiast biegać po boisku z kolegami to biegam, ale na zajęcia z czytania i pisania. Chciałbym jednak siedzieć sam, bo dysleksja nie pozwala mi się dogadywać z kolegami i koleżankami. I z panią od polskiego też. Nawet złoszczę sie na mamę, gdy podstępem chce zachęcić mnie do ćwiczenia literek w domu. Najgorsze jest czytanie na głos. Wszyscy już wiedzą w klasie, że dwa zdania czytam długoooo. Wtedy jestem cały mokry, czuję się jak na boisku, ale gol ląduje do dziennika, zamiast do bramki. Wszyscy w klasie radzą sobie, a ja dukam, a reszta beczy-ze śmiechu. Potem na przerwie chłopaki nie chcą, żebym bawił sie z nimi, bo tylko małe dzidziusie nie potrafią czytać i odsyłają mnie do paskownicy do maluchów. Czasem dziewczyny ze mną porozmawiają, ale też nie wszystkie są miłe. A potem chłopaki znowu mi dokuczają, że głupi jestem, bo trzymam sztamę z dziewczynami. A jak nie trzymam sztamy z dziewczynami to i tak mówią, że głupi jestem, bo dłużej niż wszyscy piszę sprawdziany i klasówki. No tak, przecież słyszę jak inni czytają, a tylko ja nie potrafię. No tak, jednak jestem głupi. Warto zdać sobie sprawę z tego, iż dysleksja to nie tylko trudności w opanowaniu umiejetności czytania oraz pisania. Dzieci te, borykają się nie tylko z trudem pracy reedukacyjnej, ale każdego dnia doświadczają trudności natury społecznej oraz wielu problemów emojonalnych, wynikających właśnie z dysleksji. Ciągłe niepowodzenia w nauce zniechęcają do podejmowania dalszych prób i wysiłku, co skutkuje niską samooceną oraz brakiem wiary w możliwość odniesienia sukcesu. Reedukacj to ciężka praca, duży wisiłek, a efkty pojawiają sie z czasem, a nie jak za dotknięciem czarodziejskiej rożdżki. Dodatkowo nieustające poczucie klęski i kompromitacji przed kolegami, którzy z łatwością opanowują materiał dydaktyczny, rodzi frustracje. To jak dziecko radzi sobie z umiejętnościami szkolnymi na tle klasy powoduje, że może spotkać się z odrzuceniem przez grupę rówieśniczą, być obiektem kpin oraz niewybrednych żartów. A szkoła to codzienność dziecka, tak więc intensywność negatywnych emocji w relacjach społecznych może skutecznie burzyć umiejętnośc nawiązywania kontaktów, poczucie własnej wartości, oraz rodzić konflikt wewnętrzny pomiędzy dążeniem do kontaktów, a ich unikaniem. W związku z tym warto stworzyć dziecku takie warunki, w których mimo swoich ograniczeń i trudności będzie miało szansę doświadczyć nawet małego sukcesu, a pochwały za wysiłek niech będą nadrzędne nad efektem pracy.