Dziecko ogranicza mi wolność

Rodzicielstwo. Może masz ten komfort, że żyjesz w zgodzie ze sobą i swoim życiem. A może czujesz się jak w pułapce, oddzielającej cię  od dawnego poczucia swobody. Jak się odnajdujesz? Czy dziecko ogranicza ci wolność?

Co zabiera tobie dzieciństwo dziecka

Nie ma dwóch tych samych osób. Każdy z nas ma własne preferencje, oczekiwania od życia i marzenia. Temat jest więc niezwykle indywidualny, choć zostanie rodzicem zmienia tak naprawdę każdą sferę życia – ciało kobiety (będzie więcej) , sytuację mieszkaniową (będzie ciaśniej), finansową (będzie drożej), zawodową (będzie mniej) i partnerską (będzie dyskusyjnie). Zmieniają się układy w rodzinie – jedynak zostaje starszym bratem/siostrą, teściowa – babcią, no i ty – mamą/tatą.

Bez względu na to jak bardzo będziesz zaprzeczać, narodziny dziecka wprowadzają nową jakość. Czy lepszą? Zależy głównie od ciebie. Wiele mam i ojców, prędzej lub później godzi się z tym, co zyskują i tracą. Spełniają się marzenia bycia rodzicem, ale okupione jest to często licznymi wyrzeczeniami. I z tym najtrudniej jest się pogodzić. Dziecko ogranicza mi wolność – nie można już w pełni być indywidualistą, skupiać się wyłącznie na własnych planach i aspiracjach. Zwłaszcza mama zostaje wyłączona z obiegu zawodowego czy z życia rozrywkowego i towarzyskiego. Powrót do pełni sił i formy wymaga czasu i trudów, wśród gorzkich słów „Ciało matki zmienia się na zawsze”. Nie wspominając już o intensywnym, niczym nie skrępowanym życiu seksualnym.

Pytanie brzmi – co w takiej sytuacji? Pogrążyć się w smutku, uśmiechać się przez łzy do rozkosznego bobaska czy szukać w sobie akceptacji? Co, jeśli jestem rodzicem, uważającym, że dziecko ogranicza mi wolność?

Ponosząc odpowiedzialność za stworzone życie

Stając się rodzicem, bierzesz odpowiedzialność za maleńką istotę. To nie czas na codzienne imprezy czy zarywanie nocek na czytanie książek. Karmienia, zmiany pieluch, pranie, gotowanie i spacery wyznaczają punkty dnia. Często nie ma osoby, z którą można by normalnie porozmawiać zamiast ciągle naśladować kotka czy pieska. Gdyby pogrążyć się w swojej niemocy i beznadziejności położenia, stałbyś się rodzicem – typowym pesymistą. Dobrze, jeśli w takim momencie znajdzie się ktoś, kto trochę tobą wstrząśnie, a ty wtedy oprzytomniejesz – bo przecież dzieci nie zawsze będą maleńkie, bo z czasem sensownie z nimi porozmawiasz, pójdą do przedszkola, szkoły, a ty uchwycisz się chwil, gdy będziecie mogli pobyć wszyscy razem. Wdzięczność za taką zwykłą prozaiczność pojawia się najczęściej w obliczu czyichś nieszczęść, chorób i kataklizmów. A przecież nie musi tak być. Nie czekaj na gorsze, żeby docenić, to co masz.

Warto jest znaleźć w sobie akceptację i umiejętność przyjmowania życia takim, jakie jest. Może rzeczywiście teraz trudno jest wyjść swobodnie do kina, wyskoczyć na weekend bez dzieci czy po prostu przespać kilka godzin bez pobudek. Ale to minie.

Spróbuj szukać pozytywów i tego, co zyskujesz. Stajesz się dojrzalszą osobą i chce ci się chcieć. Dawniej przespałabyś pół dnia, a teraz można tak wiele zrobić! To jest nowa jakość życia i tylko od ciebie zależy czy lepsza. Miej komfort bycia rodzicem. Nawet nie wiesz, ile osób ci zazdrości! Już zawsze będziesz komuś potrzebna/ potrzebny. Malutkie rączki przytulą cię w smutku i potowarzyszą na samotnych dotąd spacerach czy wizytach w kawiarni. Ciesz się tym, co masz i odkrywaj w osobie dziecko. Usiądź na huśtawce, zjedz loda o smaku gumy balonowej i w kaloszach wskocz w kałużę. Teraz ci wolno i jest to bardzo na miejscu. Na wszystko przyjdzie czas. Na pasje, powrót do super figury i pracy również.