Dziecko w domu.  Jak dobrze razem „nic” nie robić.

Lekcje tańca, języków obcych, karate, korepetycje – robimy wszystko, żeby zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start w przyszłość. W domu pilnujemy, żeby zadania były zrobione, a lekcje wyuczone na blachę. Żyjemy „zadaniowo”, realizując obowiązki i tego samego oczekujemy od dzieci. A zabawa? Wspólne leniuchowanie? Na to już nie ma czasu. I to w przypadku ponad 80% rodziców – jak wynika z badań Instytutu Millward Brown. Natomiast gdy już znajdzie się te kilka godzin, okazuje się, że nie ma ani siły, ani ochoty, ani pomysłu.

Zabawa? To nie dla mnie
Szybkie tempo życia, przepracowanie, natłok obowiązków domowych i zawodowych – to tylko część powodów, które sprawiają, że nie chcemy bawić się z dziećmi. Zmęczenie sprawia, że o wiele bardziej kusząco prezentuje się perspektywa drzemki niż zabawy lalkami lub budowania wież z klocków. Inną trudnością może być wczucie się w sytuację zabawy. Odgrywanie narzuconych ról, realizowanie scenariusza narzuconego przez dziecko i nadążanie za jego zmianami to dla rodziców nie lada wyzwanie. Tym bardziej, że w codziennym funkcjonowaniu to oni kierują aktywnością najmłodszych domowników i stawiają im wymagania. Sytuacja wykreowana w zabawie może wydawać się dorosłemu nienaturalna, przez co trudno brać w niej czynny udział bez skrępowania i poczucia sztuczności. Poza tym spontaniczne wygłupy, udawanie itd. często wydają się zupełnie bezcelowe. Strata czasu? Nic bardziej mylnego. Zabawa wzmacnia więzi, zaspokaja potrzeby dziecka i stymuluje jego rozwój. Począwszy od zdolności manualnych, poprzez emocjonalne, intelektualne, estetyczne, a skończywszy na społecznych. Warto się do niej przekonać.

Milion sposobów na nicnierobienie
Nicnierobienie to jednak zawsze robienie czegoś. Tyle że to coś zwykle jest przyjemne, mniej męczy, nie jest odbierane jako przykra powinność i daje dużo frajdy. Wbrew pozorom może to być plewienie grządek, pieczenie ciastek albo układanie książek na półkach. W ten sposób można łatwo połączyć przyjemne z pożytecznym. Dzieci chętnie podpatrują, naśladują rodziców i pomagają im. Angażowanie w codzienne zadania jest dla pociechy bardzo rozwijające. Pokazanie, jak z różnych składników powstaje pyszna kremówka albo z nasionka roślina może obudzić w młodej osobie ducha odkrywcy i ciekawość świata.
Jeśli brakuje pomysłu na domowe aktywności, zawsze można gdzieś razem wyjść. Miejsc dostosowanych do potrzeb dzieci jest pod dostatkiem, szczególnie w dużych miastach. Dostępność kin, teatrów, muzeów, parków rozrywki, basenów, ścian wspinaczkowych, stadnin itd. stwarza olbrzymie możliwości. Dzięki nim w przyjemny sposób można oswoić dziecko z życiem kulturalnym lub zachęcić do aktywności fizycznej oraz poszukiwania własnych pasji i zainteresowań. Równie dobrym pomysłem będzie spacer po parku i zbieranie kasztanów, z których powstaną ludziki, piknik, gra w berka, rzucanie/kopanie piłki, wspólna jazda na rowerze, rolkach, nartach lub łyżwach. Opcji jest naprawdę sporo i wcale nie muszą wiązać się z poświęceniem dużej ilości czasu. Wystarczy podwórko koło domu/park i godzina lub dwie.
Aura nie zawsze sprzyja wychodzeniu z domu. Na szczęście istnieje szereg różnych rozrywek, które skutecznie wypełnią czas w deszczowy dzień. Może to być gra planszowa lub karciana, wymyślanie łamigłówek i zagadek, kalambury, rebusy, tworzenie historyjek, słuchanie muzyki, taniec, układanie puzzli lub klocków. Dla małych artystów ciekawą opcją będzie: rysowanie, malowanie, robinie kolaży i wyklejanek lub składanie modeli. Dla fanów kolei świetnym wyjściem jest kolejka elektryczna. Tak można by było wymieniać niemal w nieskończoność. Różnych zajęć pozwalających wartościowo spędzić czas z dzieckiem jest naprawdę sporo. Wśród nich zawsze znajdzie się takie, które spodoba się i dziecku, i rodzicowi.   

Postaw na jakość
Liczy się nie ilość, a jakość. Świadczą o tym wyniki uzyskane przez zespół Melissy Milkie z University of Toronto (Kanada). Okazuje się, że ilość czasu poświęconego dla dzieci mających 3-11 lat nie wpływa na ich rozwój emocjonalny, wyniki w nauce oraz zachowanie. Dopiero w przypadku nastolatków ilość wspólnie spędzonego czasu zaczyna odgrywać rolę. Wystarczy poświęcić 6 godzin w tygodniu, by zaobserwować pozytywne efekty. Przykładowo: przebywanie z obojgiem rodziców (np. podczas wspólnych posiłków) ma znaczenie w kontekście sięgania po używki (narkotyki, alkohol), ryzykowne zachowania, działania z pogranicza prawa oraz… oceny z matematyki (są lepsze). Innymi słowy: spędzając czas z dzieckiem, minimalizujesz ryzyko, że wpadnie w uzależnienie lub wejdzie w konflikt z prawem, a poza tym będzie miało lepsze oceny. Jednak nie wystarczy tylko być obok. Ważna jest wartościowa, wspólna aktywność. Nie tylko ta stricte zadaniowa.

Dzieciństwo to najbardziej beztroski czas w życiu. Najlepszy na zabawy i słodkie lenistwo. A przecież nawet leniuchowanie może być rozwijające. Wystarczy koc i chmury nad głową, by pobudzić wyobraźnię i dobrze się przy tym bawić. Ważne, żeby pamiętać, że spędzanie czasu z dzieckiem nie powinno sprowadzać się tylko do przebywania w jednym pomieszczeniu, ewentualnie wspólnego odrabiania zadań domowych. Również zabawa lub wspomniane leżenie na kocu z głową w chmurach ma olbrzymią wartość.