Dziecko w restauracji

Gdy za oknem rozpoczyna się coroczna zmiana krajobrazu na bardziej kolorowy, a słupki rtęci w termometrach wędrują w górę, siedzenie w domu z dnia na dzień przestaje być najbardziej zachęcającą opcją. Kawiarniane ogródki kuszą smakowitymi zapachami, a dawno nie widziani znajomi coraz częściej zachęcają do spotkania. Perspektywa przyjemnie spędzonego czasu w gronie bliskich wydaje się jednak oddalać na widok naszego ruchliwego kilkulatka biegającego wokół stołu z buzią ozdobioną wszystkim, co miał na talerzu oraz jego umorusanych sosem rączek poszukujących najbliższego materiału, w który mogłyby się wytrzeć, a możliwości pozostawienia dziecka pod zaufaną opieką brak.

Oczyma wyobraźni widzimy już odciski małych dłoni na restauracyjnym obrusie oraz oburzone spojrzenia obcych ludzi, którzy nie są przyzwyczajeni do wysokiego poziomu hałasu. Czy istnieje więc sposób, by wyjście z dzieckiem na posiłek poza domem był dla nas przyjemnością, a nie generatorem dodatkowych zmartwień? Istnieje, i to nie jeden.

Do każdej wyprawy z dzieckiem należy się odpowiednio przygotować, a wyjątkowo ważne staje się to, gdy planujemy wyjście w miejsce, w którym obowiązują określone zasady, a takim miejscem są wszelkiego rodzaju lokale gastronomiczne.

Przed wizytą w każdym z takich miejsc warto zrobić rekonesans – wejść na kilka minut, rozejrzeć się, czy  w lokalu, w którym planujemy wizytę panuje atmosfera i warunki przyjazne dziecku – wysoki poziom hałasu, drażniące zapachy dobiegające z zaplecza, a przede wszystkim widoczne na pierwszy rzut oka zaniedbania w zakresie higieny czy bezpieczeństwa (brudne podłogi, leżące na nich kable, duża ilość niezabezpieczonych elementów dekoracyjnych) powinny natychmiast zdyskwalifikować dany lokal. Jednym z priorytetów powinno być zapewnienie dziecku bezpieczeństwa, a sobie komfortu.

Ważną rzeczą jest upewnienie się, czy dany lokal dysponuje wystarczającą dużą toaletą, w której będzie można swobodnie poradzić sobie z różnymi przewidzianymi bądź nieprzewidzianymi sytuacjami, oraz czy dysponuje on udogodnieniami dla rodziców z dziećmi – odpowiednimi krzesełkami, czy kierowanymi również dla najmłodszych pozycjami w menu.

Warto z wyprzedzeniem zapoznać się z tym, co dany lokal ma do zaoferowania w kwestii dań dla najmłodszych. Najlepiej sprawdzą się proste, stałe dania, które nie będą dużym zagrożeniem dla ubrań czy ewentualnych obrusów, a jeżeli dziecko byłoby w stanie zjeść je samodzielnie, byłoby to dużym ułatwieniem.

Przed samą wizytą ważne jest również zadbanie o najpotrzebniejsze rzeczy – zabranie ze sobą niedużej zabawki, czy książeczki (najlepiej takiej, której dziecko wcześniej nie widziało), co pozwoli na zajęcie malucha na jakiś czas, dając nam chwilę dla siebie, oraz najważniejszych przyborów higienicznych i pielęgnacyjnych, by w razie nieprzewidzianego wypadku łatwiej było zminimalizować i zażegnać potencjalne szkody. Warto również zadbać o to, by maluch był wypoczęty.

Podczas samej wizyty należy pamiętać o tym, że mimo wszystko, to my jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo i zachowanie naszych dzieci, nawet jeżeli wokół znajduje się tuzin uśmiechających się do naszej pociechy pracowników obsługi. Jeżeli okaże się, że nasza latorośl nijak nie daje sobie wytłumaczyć, że nie należy biegać z krzykiem między stolikami, a kolorowe dania nie są artykułami plastycznymi, może to oznaczać, że albo nie jest to „odpowiedni” dzień, albo nowa dla dziecka sytuacja nie została jeszcze przez nie do końca zaakceptowana. W takim momencie trzeba poświęcić dziecku więcej uwagi, ewentualnie przeprosić współbiesiadników i zaplanować spotkanie w innym terminie bądź innych, bardziej sprzyjających warunkach.

Pierwsze wyjście z dzieckiem do restauracji może wydawać się prawdziwą „próbą ognia”, jadnak przy odpowiednim przygotowaniu może być prawdziwą przyjemnością i może przynieść spore korzyści – my nabierzemy doświadczenia w radzeniu sobie z różnymi sytuacjami, a dziecko, chociażby z obserwacji, może zyskać nowe umiejętności społeczne.