Hel’s Heaven

Letni Hel. Kemping i życie na powietrzu. Dla dzieci trudno mi jest wymyślić lepsze wakacje. Rano wstają, jedzą śniadanie i znikają. Nie ma ich. Teren jest ogrodzony, starszy ma przy sobie krótkofalówke, a młodszy dzielnie za nim biega. Cała masa nowych znajomości, zabaw i odkrywania świata. Jest tyle zajęć, pływanie na windsurfingu, zabawy z deskami na wode typu skim, trickboard itp. Dzieci mają rowery, ścigają się i przekraczają kolejne granice oddalenia się. Wszystko jednak na terenie zamkniętym i w zasięgu krótkofalówki. Halo, obiad, zapraszam do przyczepy. Tato Tato ale jeszcze chwile. Prosze na obiad. No dobrze.

Samodzielne wyjście do sklepu na terenie okazuje się czymś bardzo atrakcyjnym.

Stracony mleczny ząb w czasie gry w piłke zapisze się z pewnością w pamięci jako ta wakacyjna przygoda.

Kiedy proponuje wyjście na plaże, nad morze chłopcy patrzą się na mnie ze zdziwieniem i pytają co tam będą robić ?przecież wszyscy są tutaj.

Jedyne atrakcyjne wyjście to ze starszym w nocy. Kiedy jest ciemno przechodzimy przez tory i las, kładziemy sie na ciepłym jeszcze piachu i dyskutujemy o świecie. Jest cała masa pytań o gwiazdy, morze, statki. Wspólnie czujemy się bezpiecznie i wszystko jest pod kontrolą. To są wakacje empiryczne. To są wakacje w trakcie których nie ma miejsca na tablety, bo nie ma na to czasu, są fajniejsze, prawdziwe rzeczy do robienia, poznawania i doświadczania. Kiedy młodszy idzie wcześniej spać, starszy czuje się dumny i zaczyna doceniać i widzieć, że może więcej, że jest inaczej traktowany, a to wynika jedynie z jego mądrości i wieku.

Jest też takie wrażenie, że wszyscy rodzice na kempingu po trosze pilnują wszystkich dzieci, taki rodzaj solidarności lokalnej. Zrozumienia, iż wszystkie one właśnie chcą robić to samo w tym samym czasie i razem.

Hel’s Heaven – Polecam wszystkim