ON – cieszę się światem.

Starszy, szczupły Pan, ubrany sportowo-klasycznie, patrzy wyrazistymi, błyszczącymi oczyma. Uśmiech igra w oczach, w lekko zarysowanych zmarszczkach, na wargach. Mówi jasnym dźwięcznym głosem. Często uśmiecha się, pokazując zdrowe, białe zęby. Twarz ogorzała, czerstwa.

On – bardzo lubię opowiadać jaki jestem szczęśliwy. Mam 70 lat, jestem na emeryturze i cieszę się tym światem. Już 40 lat mieszkam w Seulu, ale rodziców miałem na wsi. Już odeszli. Wszyscy jesteśmy ze wsi, tylko zapominamy. Ja pamiętam i mówię o tym synom. Bo mam 2 synów.

Codziennie przed południem przychodzę do parku Namsan. Tam jest najwyższa góra w Seulu i widać dobrze miasto. Piękne miasto. Na górze jest źródełko wody. Zawsze piję. Dobra, zimna, woda. Trzeba iść pod górę, ale nie tak długo, a wszędzie kwiaty. Są tak posadzone, żeby zmieniały się kolory i żeby zawsze kwitły.

Samotność – czujesz się zespolony z naturą, jesteś jej częścią.

O – Natura daje szczęście i rozum. Ale lubię też podróżować, za tydzień jadę do Chin. Mam tam przyjaciela, pobędziemy razem, pomedytujemy. Ważne być blisko, jednoczyć się myślą. Za miesiąc jadę do Japonii. Też będę chodził i cieszył się bliskością z pięknymi miejscami. Być blisko i utożsamiać się – to daje radość. Byłem w Europie; w Niemczech, Szwajcarii, Francji. Pięknie. Teraz mogę podróżować, bo jestem emerytem. Mam czas. Pracowałem w administracji wielkiej uczelni, to ważne miejsce. W naszym kraju profesor darzony jest wielkim respektem. O, to zaszczyt pracować z takimi osobami. Wszyscy im pomagamy, tak trzeba, trzeba się obdarowywać.

S – trzeba mieć dary, żeby je rozdawać, skąd je bierzesz?

O – jestem obdarowywany cały czas - a to ktoś ma uśmiech w oczach, gdy na mnie patrzy, poczęstuje wodą, poda rękę, gdy wysiadam z metra, często nakarmi tym, co sam zjada. To są dary, płyną ze światła, kwiatów, natury, mądrości ludzi, ale też mądrości nauki. Przepływają między nami i taki nurt płynie, trzeba mu pomagać. Gdy blokuje się go, są nieszczęścia – choroby, kłótnie, wojny.

S – bywają nurty zdradliwe, wiry, trudno jest wtedy utrzymać harmonię i ład.

O – i wtedy trzeba być razem mocniej i pomagać sobie. Przeszkody pokazują ile człowiek jest wart. Gdy idziemy po równym terenie, to wszystko gładko i ładnie, ale gdy widzimy skałę, to jak dalej iść? Tylko mądrość, doświadczenie, zapał i pracowitość ludzi poprowadzi nas dalej, a skała pozostanie niezniszczona. Sztuką jest iść bez niszczenia, z szacunkiem dla każdej rzeczy.

S – jesteś blisko ludzi, przyrody, lubisz wędrować i być ze sobą – swoją samotnością.

O – samotność jest najcenniejsza. Budda jest nieskazitelnym kryształem samotności – to mądrość, dojrzałość, ideał równowagi i wszechobecnego przebywania. Brak granic przestrzeni i czasu.

S – jesteś też i z rodziną, mimo że podążasz scieżką sam jeden.

O – tak uczymy nasze dzieci – samodzielności, niezależności, szacunku do wszystkiego co ich otacza. Nikt z nas nie jest sam. Jesteśmy razem, bo umiemy jednoczyć się myślą i uczuciami z różnych miejsc, a jednocześnie mamy dostęp do siebie samego. Brak zakłóceń. Sprawy codzienne nas hartują, są ważne. Należy je wykonywać z radością, być pracowitym, cierpliwym, dokładnym. Małe czynności, np. napełnić miseczkę ryżem – to nas rozwija, bo różnie można włożyć ten ryż, choć miseczka ta sama.