MK. Masz wnuczkę - ile masz dla niej czasu ?

JO. Poprawiam, mam dwie wnuczki. Mam wnuczkę Maję i mam wnuczkę Zuzię. Także jestem dziadkiem dwóch wnuczek. Jedna chodzi już do szkoły, do pierwszej klasy, a druga niedawno skończyła rok i korzysta z życia .

MK. A jak z tym czasem?

JO. Oczywiście czas jest, czas jest taki naturalny. Jak dla ludzi, którzy pracują, którzy zajmują się życiem zawodowym, a więc są to weekendy. Jeżeli tylko możemy się zobaczyć, to się widzimy. Ostatnio w niedzielę widzielismy się wszyscy na tak zwanej działce.

Są to super spotkania. Ja się cieszę. Starsza wnuczka już uczestniczy w takich normalnych działaniach, jeżeli kosimy trawę, to staramy się robić to razem.

Do małej coś zagadamy, przytulimy się, ale ona ma jeszcze swój świat. Wtedy czas jest kierowany do wnuczek, a więc nie ma miejsca na poważne dyskusje.

Bardzo zwracamy uwagę na obecność dzieci. To one narzucaja nam rytm.

MK.  Jak już jesteście razem, to czy wnuczki Wami zarzadzają, czy jesteście tylko dla nich?

JO. Zdecydowanie tak. Uczymy się też. Maja już dużo rozumie. Uczymy ją, aby nie przerywała w rozmowie, uczymy ją, aby słuchać jeżeli ktoś mówi, uczymy ją, że również ona może być dokładnie wysłuchana.

Ale staramy sie również pomagać jej rozwiazywać problemy. Ostatnio uczyła się roli do spektaklu, nagle tak wszyscy w to weszli, łącznie z babciami, że nauczylismy się wspólnie tej roli.

Maję uyczymy również jak przebywać z dorosłymi.

Mała Zuzia jest w takim wieku, że robi co chce, a my musimy się temu poddać i bez dyskusji akceptować jej zachowanie.

MK. Czy Maja ma już jakieś konkretne zainteresowania?

JO. Maja jest w klasie sportowej. Jest bardzo dynamiczna, bardzo rozwinięta ruchowo. Pływa, biega i jest bardzo otwarta na wszelkie działania sportowe. Lubi oczywiście malować i rysować. Czuje się w tym dobrze, prace manualne sprawiają jej frajdę. Dwa razy w tygodniu chodzi na zajęcia artystyczne, rozwijające w wielu kierunkach, które są prowadzone u nas na Kabatach.

Ostatnio dała mi naklejki z piłkarzami i coś mi się wydaje, że Maja zaczyna to zbierać. Może to jest związane ze sportowym profilem jej klasy.

MK. Czy Państwo czytacie z wnuczkami ?

JO. Tak, my bardzo dużo czytamy. Zarówno moi rodzice mnie tak wychowywali, ja tak wychowywałem swoje dzieci i teraz moje dzieci tak wychowują swoje dzieci. Nie ma położenia się spać bez przeczytania bajki, bez przeczytania czegokolwiek.

Brzechwa obsługuje trzecie pokolenie w naszej rodzinie.

Maja  lubi taką celebrację. Kiedy nocuje u nas, mimo że jesteśmy zmęczeni, musimy czytać. To jest naturalne i dobre.

MK. Jak to jest z telewizorem? 

JO.  W domu ma dość restrykcyjny plan telewizyjny. Moja córka nie godzi się na oglądanie bardzo wielu kanałów dziecięcych, słusznie uważając te filmy za agresywne, za filmy, które niewiele dają. Ma swoich ulubieńcow -  Scooby Doo. Ma super rozeznanie w postaciach nawet z tych bajek, które nie są akceptowane przez moją córkę.

Dzieci mają jakąś umiejętność zapamiętywania.

Maja ma również zmysł techniczny. Mamy takie oprzyrządowanie, symulator lotów, to ona to opanowała w ciągu kilku tygodni.

To my jako dorośli, musimy uważać i tłumaczyć jej, że pewnych kanałów, pewnych treści nie akceptujemy.

MK. Czy Ty śledzisz te bajki? Jesteś na bieżąco z bajkowymi postaciami?

JO. Wiem, wiem, oczywiście że tak. Jeżeli jest włączony telewizor, to my tego słuchamy. Jeżeli jest to Scooby Doo, czy ta cała ekipa, to moje dzieci też to oglądały. Podejrzewam, że gdzieś tam zniknęły jakieś stare filmy Disneya, klasyki gatunku.

MK. Wyłączacie jej pewne bajki ?

JO. Tak, są takie kanały których nie akceptujemy, z aktorami dla podlotków. Nie raz mamy na ten temat dyskusje. Dialogi są idiotyczne i staramy się jej to uświadomić. Pokazać poziom głupoty.

Boże, skończ to oglądać, bo my już nie wyrabiamy z babcią.

MK. Jednym słowem ona jest świadoma tego, co Wam się podoba i co akceptujecie ?

JO. Tak, jak najbardziej. Dla mnie poziom infantylizmu niektórych nastolatków jest nie do przeskoczenia. Boże, Maja skończ już.

MK.  Czy są jakieś powiedzonka Mai, które weszły do Waszego codziennego języka?

JO. My bardziej jesteśmy zaskoczeni takimi jej skrótami myślowymi, czasami bardzo  poważnymi. Dzieci są zdolne. Dzieci przy których się rozmawia, dyskutuje, nie ukrywa poglądów, łapią takie słowa, które są sformułowaniami dorosłych.

Ja łapię się na tym, że z Mają – ośmiolatką, nigdy nie rozmawiałem językiem dziecięcym. Z Mają zawsze rozmawialiśmy dorośle, czasem gryząc się w język.

Lubię też jej słuchać, bo ona ciekawie opowiada.

MK. Wynika z tego, że od samego pooczątku traktujesz ją partnersko?

JO.  Tak. Z naszymi dziećmi też tak było, nigdy nie powodowaliśmy jakiegoś takiego dystansu, z wnukami jest dokładnie tak samo. Zawsze było partnerstwo. Nigdy nie było takiej sytuacji, nigdy, abym powiedział dzieciom, lub wnuczkom - wyjdźcie teraz z pokoju, bo dorośli chcą porozmawiać. Skoro mamy dzieci, to tak musimy postępować, aby one czuły się dobrze i pewnie.

Nawet jak się złościmy, to tego nie ukrywamy, pokazujemy to, wyrzucamy to  z siebie i dla nich jest to zrozumiałe. Pokazujemy jej, że złość jest jednym z elementów komunikacji. Staramy się uczyć ją, aby w przyszłości takie sytuacje nie były dla niej traumatyczne.

MK. Czy masz jakiś fetysz w domu, coś co było tylko Twoje, do czasu pojawienia się wnuczek, a teraz oczywiście one mają dostęp do tych skarbów ?

JO. Nie, nie mam takiego miejsca w domu, jakby nie gniewam się, że weźmie wszystkie moje kredki ze stolika, na którym rysuję i pracuję. Uzbroiłem się już dawno w cierpliwość, że będą złamane, że będą rozrzucone - są też dla nich.

Uczyłem swoje dzieci, a teraz wnuczki, szacunku do mojego miejsca pracy, że w pokoju jest dużo bibelotów, różnych różności i tego, że trzeba je uszanować.

MK. To bardzo ważne,

JO. Tak, z żoną kolekcjonujemy sztukę współczesną - obrazy. Jest już tego tyle, że nie ma gdzie wieszać, więc obrazy stoją oparte o ścianę. Pokazujemy im, co nam się podoba, co ostatnio zdobyliśmy. Robimy im takie pokazy, to jest przyjemne.

MK. A co Maja lubi robić z babcią ?

JO. Kiedy jest u nas, oczywiście próbuje z babcią gotować. W tym wieku oczywiście bardziej się przeszkadza niż pomaga, ale one obie to lubią i akceptują. Jej ugniatanie, mieszanie, dotykanie, jest wliczone w całą działalność kuchni.

Nigdy mi córka nie powiedziała – wow, tata, wnuczkom pozwalasz więcej niż ja mogłam.

MK. Jesteś postrzegany jako miłośnik rocke n drolla. Czy Twoje wnuczki poznają inne gatunki muzyki, a w tym muzykę klasyczną?

JO. Oczywiście,że tak. Jeździ ze mną na Przystanek Woodstok, no niemalże od samego początku. Biega po scenie, kiedy jest muzyka - tańczy, artyści ją zauważają. Ona to odbiera jako coś zupełnie normalnego. Kiedyś zrozumie, że nie wszystkie dzieci na świecie mogą biegać po scenie na takim festiwalu. Zrozumie, że jest to jednak pewna wyjątkować. Na razie jest to dla niej naturalne miejsce do zabawy tak, jak szkoła czy dom.

Moja córka bardzo dba o kontakt z muzyką poważną, czyli wizyta w Operze Narodowej,  czy w sali koncertowej. Mamy pełen wachlarz muzyczny.

MK. Wy jej pokazujecie co istnieje na tym świecie, a ona sama doświadczając tego, decyduje w którą pójść stronę?

JO. Dokładnie, dokładnie tak jest.

Ja z przyjemnością przyglądam się, jak w domu uczy się je zasad związanych z ekologią ze zdrową żywnością. Moja córka jest fanką takiego stylu życia i przekazuje jej to, rozmawia z nią na ten temat. Teraz jest dużo więcej możliwości. Dzieci mają możliwość ogromengo wyboru.

MK. A jak jest z ogólną edukacją?

Szkoła podstawowa działa w Polsce bardzo dobrze i dużo uczy dzieci w przeciwieństwie do gimnazjum i liceum, gdzie zazwyczaj pojawiają się jacyś przepraszam, ale zwykli debile, a nie nauczyciele.

Dużą rolę odgrywamy my - dorośli. W dużej mierze przekazujemy dzieciom nasz punkt widzenia polityczny, filozoficzny, religijny, a to jest naturalne. Jedyne co  należy zrobić, to aby w tej młodej głowie nie powstał mętlik.

O pewnych rzeczach nie można mówić w sposób jednoznaczny.

MK. Czyli szkoła podstawowa daje radę?

JO. Tak jak najbardziej, szkoły podstawowe dają sobie radę, nawet w takim sensie, co dziecko wniesie do domu, jaką wiedzę.

A poza tym, ja widzę, że córka ma wpływ na to, co się w szkole dzieje. To znaczy, że szkoła pyta się, czy Pani chciałaby, aby dziecko chodziło na takie zajęcia, robiło to, czy tamto.  Widzę taką kooperację z rodzicami, co w sumie wychodzi tylko na dobre dla dzieci.

MK. Byłeś już z wnuczką sam na sam na jakimś wyjeździe?

JO. Nie, nie, sam na sam nie. Z żoną byliśmy na kilka dni, ale sam na sam jeszcze nie. Ale już jej powiedzieliśmy, że przyszłe wakacje możemy zorganizować sobie wraz z Mają.

MK. Na koniec zapytam -  czy wnuczka kwestuje?

JO. Tak, jasne, to jest oczywiste i naturalne, od samego początku. Zresztą w tym roku jej szkoła zebrała jakąś ogromną górę pieniędzy i ona była w tym bardzo aktywna.

MK. Dziękuję za rozmowe. Fajnie jest mieć fajnego dziadka.