To moje piersi?! lub Co to za włosy?!

            Człowiek, począwszy od narodzin a kończąc na śmierci, przechodzi przez kilka znaczących momentów swojego życia. Niewątpliwie, jednym z ważniejszych i chyba najbardziej spektakularnym jest okres dojrzewania. Poza rozwojem prenatalnym, czas ten przynosi ogrom zmian, zarówno na płaszczyźnie fizycznej, jak i psychicznej.  Jednym słowem, dziewczynka staje się kobietą zaś chłopiec mężczyzną, nie tylko dzięki zmianom hormonalnym. Samo spostrzeganie i myślenia o otaczającym świecie sprawia, że sposób odbierania siebie w tym kontekście diametralnie zmienia się. Nie jest to łatwy okres w życiu, zarówno dla samego nastolatka, jak i dla jego rodziców.

Dojrzewanie, czasami nazywane też dorastaniem, zaczyna się już w wieku szkolnym. Niektórzy przechodzą przez nie szybciej, inni troszkę później, jednak dla każdego jest to czas wielkich zmian. Ciało zaczyna nabierać nowych kształtów, głos innej barwy, włosy rosną w dziwnych miejscach, nastrój zmienia się jak w kalejdoskopie, a na dodatek pojawiają się nieznane dotąd plamy na bieliźnie. Kto za to odpowiada? Nie kto inny, jak hormony. To wzrost ich stężenia w organizmie staje się podstawą tego procesu. W przypadku dziewczynek głównym sprawcą jest estrogen, zaś za rozwój chłopców w tym obszarze odpowiada testosteron. Te chemiczne nośniki informacji, nie tylko różnią się nazwą i pochodzeniem, ale również działaniem. W przypadku nastolatek, estrogen ma przede wszystkim wpływ na pojawienie się cyklu miesiączkowego. Dodatkowo, towarzyszy temu zmiana sylwetki ciała. Poprzez gwałtowny przyrost masy, w tym tkanki tłuszczowej, nabiera ona kobiecych kształtów, szczególnie w okolicach piersi i bioder. Testosteron natomiast sprawia, że chłopięcy głos zostaje obniżony, a na twarzy pojawiają się pierwsze oznaki zarostu.  Nie zależnie od płci, szereg tych zmian wywołuje pewne obawy. Najczęściej dotyczą one finalnego obrazu oraz jego akceptacji. Bo wraz z dojrzewaniem, pojawia się fascynacja drugim człowiekiem. Nie tylko na poziomie ciekawości poznania go, ale również jego fizyczności. Nie bez znaczenia stają się wspólne rozmowy na korytarzu szkolnym, czy wzajemne odprowadzanie się do domu. Nastolatkom zaczyna zależeć na tym, by podobać się innym. Wygląd sam w sobie zaczyna pełnić kluczową rolę w kontaktach rówieśniczych. Szczególnie, jeśli w grę wchodzą pierwsze fascynacje i zauroczenia. Pojawia się silan potrzeba bycia pięknym, akceptowanym i zauważanym. Jest to szczególnie trudne, jeśli ciało zaczyna płatać figle. W najmniej oczekiwanym i pożądanym momencie, zaczynają się pierwsze oznaki trądziku, plamy od potu nie tylko po lekcji wychowania fizycznego, czy inne reakcje fizjologiczne, nad którymi trudno zapanować. To wszystko sprawia, że dorastający nastolatek nie czuje się najlepiej we własnej skórze. Ciało staje się źródłem niepewności i frustracji. Trudno wtedy je zaakceptować. Bo jak może się ono podobać, kiedy mnóstwo w nim mankamentów?

Na to, jak nastolatek będzie odbierał, przez co też oceniał, swoje ciało w dużej mierze zależy nie tylko od rówieśników, ale także od rodziców. Najczęściej to oni stają się pierwszymi świadkami dojrzewania swoich dzieci, przez co niejako w sposób naturalny stają się również pierwszymi „ekspertami” w tej dziedzinie. Nie zawsze kluczowe jest to, czy faktycznie nimi są.  Większą rolę odgrywać może wsparcie i zaufanie, jakim mogą obdarzyć dorastającego nastolatka. Warto już w początkowej fazie dojrzewania porozmawiać z córką o tym, że miesiączka nie jest pierwszym symptomem choroby, a ogromnym krokiem w dorosłość. Jednak nie polega on na tym, że poprzez pierwsze krwawienie jest gotowa na rozpoczęcie współżycia seksualnego. Podkreślenia wymaga fakt, że w sposób naturalny staje się kobietą, co prędzej czy później uwydatni się w postaci przyrostu piersi i bioder. Ta zmiana fizyczności czy cielesności, może nieść za sobą nowy wymiar w zakresie postrzegania siebie samej na podstawie łatwej zasady porównywania się do innych. Czasami zabieg ten przyniesie w ogólnym rozrachunku bilans dodatni, przez co samoocena może wzrosnąć. Trudniej, jeśli nasza córka, jako jedyna w klasie nie nosi jeszcze stanika, a na skórze punktowo pojawiają się wypryski. Fakt ten może przyczynić się do tego, że poczuje się ona mniej atrakcyjna, przez co w jej perspektywie, mniej lubiana. Nie łatwo przekonać naszą dorastającą nastolatkę o tym, że rozmiar jej piersi nie wpływa na poziom sympati kolegów.  Szczególnie, jeśli to sam wygląd jest dla niej jedną z podstawowych miar akceptacji i piękna. Zadanie może okazać się jednak proste, jeśli obok argumentu, jakim jest brak odpowiedniego rozmiaru biustu, pojawi się ten, że nasza córka ma pięknie zgrabne nogi czy oszałamiająco błękitne oczy. Nierzadko wskazanie innego atutu staje się lekarstwem na pewne niedoskonałości w innej części ciała. Bo przecież szczęśliwi ludzie to nie ci, którzy pozbawieni są wad, a ci, co potrafią je zaakceptować. Podobnie sprawy mają się w przypadku chłopców. Oczywiście, nie chodzi tu o rozmiar piersi, a raczej o pojawiający się nadmiar włosów czy dziwnie brzmiący głos. Tak, jak zarost może stać się atutem w kontekście wkraczania w dorosłość, to głos w tonacji falsetu już nim nie jest. Dojrzewanie chłopców pod względem ich fizyczności również bywa dla nich trudne. Na pierwszy ogień może wskoczyć fakt, że nagle w klasie jest się najniższym. Problem być może nie byłby katastrofalny, gdyby do grupy porównawczej nie zaliczały się także koleżanki. W sumie, to mało który kolega jest teraz od nich wyższy. Jednak ten stan nie trwa zbyt długo, na szczęście. Inną, bardziej krępującą, trudnością mogą stać się polucje, inaczej zwane zmazami nocnymi. Jak sama nazwa wskazuje, często występują w nocy, bez szczególnej przyczyny, a jednak towarzyszy im nierzadko poczucie wstydu i zażenowania. Bo co powiedzieć mamie, kiedy zobaczy plamy na pościeli? To przecież nie moja wina. Nawet nie wiem, kiedy i jak to się stało. A jak mama pomyśli, że robię pod kołderką coś złego? I tu pojawia się nie tylko wstyd, ale i lęk. Aby maksymalnie obniżyć jego poziom, fajnym rozwiązaniem może być rozmowa z dzieckiem na ten temat. Ważne, żeby samą polucję pokazać, jako naturalny i prawidłowy syndrom, świadczący o jego dojrzewaniu. Już sam fakt, że rodzic podejmuje się tej tematyki może sprawić, że sposób postrzegania siebie przez syna w kontekście tego „nocnego zdarzenia” może stać się zupełnie inny. Dlatego, bez względu na to, czy dorastającym nastolatkiem jest w danym momencie syn czy córka, ważne jest to, by nie pozostał on w tym okresie skazany, jedynie na wiedzę zaczerpniętą z mniej lub bardziej profesjonalnych źródeł. Nawet najlepsze publikacje dotyczące dojrzewania, nie dadzą tak wysokiego poczucia zrozumienia i akceptacji własnego ciała, jak wsparcie i troska rodziców. Ważne, by w tym jednym z najważniejszych okresów w życiu każdego nastolatka, mogły one liczyć na kogoś, kto je kocha.

Mówiąc o dojrzewaniu nie możemy zapomnieć o samych rodzicach. Dla nich również ten okres jest czasem wielu zmian. Często nie łatwych i wymagających szczególnej uwagi i zaangażowania. Jedną z pierwszych trudności może stać się poczucie odrębności i braku zależności od rodziców, jakie kształtuje w sobie dojrzewający nastolatek. Nagle nasz syn czy córka zaczynają mieć sekrety i „swoje sprawy”. Coraz miej mówią o tym, co wydarzyło się w szkole, a czas spędzony poza nią staje się „tajemnicą Poliszynela”. Rodzice tracą status jedynego i nieomylnego autorytetu, na rzecz doradcy i tego, który bez przerwy się czepia. To ogromna zmiana, która często przynosi za sobą frustracje i poczucie odrzucenia. Odczucia te potęgują się szczególnie wtedy, gdy wspólnie niegdyś spędzany czas z dzieckiem, zostaje zastąpiony rozmowami ze znajomymi za pośrednictwem komputera lub samodzielnym wyjściem na basen. Nie jest to łatwe, ale też nieuniknione. Kontakt z dorastającym nastolatkiem może być nadal fajny i dający obopólną satysfakcję. Wymaga to sporej pracy, która generalnie bazuje na wzajemnym zrozumieniu, ale też akceptacji. Może stać się ona łatwiejsza, kiedy na świat patrzy się przez te same okulary. Warto jednak pamiętać o tym, że zakładający je rodzic nie powinien wcielać się w postać tego, który wie lepiej, a kompana i przyjaciela. Wymaga to od rodziców nie tylko życiowej mądrości, ale również akceptacji tego, że czas nie stoi w miejscu. Wraz z jego upływem, zmieniają się pory roku, ale też zmienia się nasze dziecko.  W mgnieniu oka niesforny przedszkolak zaczyna stawiać pierwsze kroki w stronę dorosłości. Dlatego też dorastanie to nie tylko ważny okres w życiu naszego dziecka, ale również czas, w którym rodzic powinien na nowo uczyć się niezależność i bycia samym dla siebie.

Literatura:

  1. Bee, H. (1998). Psychologia rozwoju człowieka. Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo