Umuzykalniony mózg

Czy zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się w mózgu, gdy słuchamy muzyki? Jak to się dzieje, że w ogóle ją słyszymy? Dlaczego język muzyki jest uniwersalny dla wszystkich ludzi?

Muzyka jest formą ekspresji, która towarzyszy nam niemal od zawsze. Uważa się, że rozwijała się równolegle z ewolucją człowieka, a według niektórych naukowców, to jej zapewniamy naszą ewolucję.  Wszystko więc wskazuje na to, że nasza wrażliwość na muzykę jest  cechą wrodzoną.

Niestety nawet najnowocześniejsze techniki obrazowania pracy mózgu nie wyjaśniają anatomicznych i neurofizjologicznych podstaw percepcji muzyki.

Wiadomo za to na pewno, że docierająca do nas fala akustyczna (jest nią dźwięk) jest przetwarzana w uchu zewnętrznym i środkowym na zmiany ciśnienia płynu wypełniającego ucho wewnętrzne. Dokonuje tego maleńka kosteczka – strzemiączko, naciskając okienko owalne przedsionka ślimaka. Wibracje błony podstawnej ślimaka, powodują, że receptory wewnątrz ślimaka (komórki włosowate) wytwarzają sygnał elektryczny i przekazują go do nerwu słuchowego, którym impuls biegnie dalej do mózgu. Komórki włosowate odbierają określoną częstotliwość wibracji.

To, co dalej dzieje się mózgu, pozostaje jednak nadal dla nas nie do końca wyjaśnione. Wydaje się, że w  mózgu nie ma jednego ośrodka odpowiedzialnego za odbieranie i przetwarzanie muzyki. Tezę tę najlepiej ilustruje poniższy przykład. W 1933 r. kompozytor Maurice Ravel zaczął cierpieć na ogniskową degenerację mózgu. Choroba powodowała, że powoli zanikały poszczególne obszary mózgu. Kompozytor nie utracił jednak zdolności myślowego operowania dźwiękami, potrafił grać swoje gamy. Nie był jednak w stanie zapisywać muzyki.  Był to powód dla którego opery Joanna d’Arc nigdy nie przeniósł na papier. Ogólnie przyjmuje się, że lewa półkula mózgu odbiera rytm muzyki i interwały, zaś prawa wysokość dźwięku oraz melodię. Co ciekawe różne obszary mózgu są pobudzane u muzycznych laików, a inne u profesjonalnych muzyków.

Kolejnym ciekawym spostrzeżeniem poczynionym przez naukowców był fakt, że ludzie odczuwają muzykę jako coś więcej niż dźwięk.  W mózgu zawodowego muzyka  ta sama muzyka reprezentowana jest jako dźwięk, jako ruch (np. palców na klawiaturze) czy symbol (np. nuty). Niestety nie obserwuje się takich zjawisk w mózgach osób niewyćwiczonych muzycznie. U wszystkich jednak słuchaczy podczas słuchania muzyki można zaobserwować zmianę rytmu serca, ciśnienia krwi, szybkości oddechu. Intensywność poszczególnych zmian fizjologicznych wynika z charakteru utworu, z tego, czy jest on radosny, smutny, ma powodować lęk czy napięcie. Jedno jest pewne, gdy muzyka wywołuje u nas dreszczyk rozkoszy, pobudzany jest w mózgu układ nagrody, część układu limbicznego.

Podsumowując, odbiór muzyki ma podłoże biologiczne. W przetwarzaniu muzyki bierze udział wiele obszarów mózgu, a szczególna specjalizacja dotyczy zawodowych muzyków. Pomijając aspekty anatomiczne i fizjologiczne słuchanie muzyki jest po prostu bardzo przyjemne, dostrzegają to już nawet dzieci w łonie matki.