Nadopiekuńczość - komu szkodzi?

   Odpowiedź tym razem jest jednoznaczna – wszystkim. Mimo, że nadopiekuńczość to nadmierne okazywanie uczuć i troski oraz wyręczenie z wszelkich możliwych aktywności – powoduje wiele krzywd, nie tylko dziecku, ale i rodzicom.

Co się dzieje, kiedy pojawia się nadopiekuńczość?

Dziecko

Używając komunikatów: boje się, ktoś Cię porwie, to niebezpieczne, coś Ci się stanie, nie będę mógł/mogła Ci pomóc – przekazujemy dziecku komunikat, że świat jest zagrażający. Kiedy wyręczasz dziecko, bez względu czy powodem jest przekonanie, że zrobisz to lepiej, szybciej, czy że nie będzie musiało się męczyć efekt jest taki, że ono się nie uczy. Jeśli będziemy dziecku zawsze wiązać buciki – nigdy się tego nie nauczy. Doprowadzi to do braku samodzielności. Dzieci, które nie mają możliwości podejmowania wyzwań (bo to niebezpieczne, można się pobrudzić, uderzyć, skaleczyć ….) nie osiągają też sukcesów – co za tym idzie nie doświadczają radości i dumy z dostrzegania efektów swojej pracy. Tym samym nie wykształci się u nich wiara we własne siły – niezbędne jest do niej doświadczenie sukcesu i sprawczości. Takie funkcjonowanie może zaowocować też bierną postawą. Postępując w ten sposób wychowuje się dzieci, które w dalszych latach prezentują postawę roszczeniową – nauczone są, że rzeczy się dzieją – bez ich udziału. Im starsze dziecko tym trudniej zmienić tak funkcjonujący schemat.

Rodzice

Ciągłe ostrzeżenia i zakazy powodują, że rodzice chcąc chronić ponad wszystko i już nadmiernie, wpędzają siebie w przewlekły stres i poczucie lęku. Nieustannie widzą na około zagrożenia przed którymi muszą chronić dziecko. Próbując zapobiegać niebezpiecznym sytuacjom, tworzą w głowie mnóstwo czarnych scenariuszy. To wszystko powoduje napięcie przez co stają się drażliwi i mniej cierpliwi. Trwanie nieustannie w stanie napięcia będzie przekładało się na zmęczenie. Dziecko wychowywane w taki sposób z wiekiem może sprawiać trudności wychowawcze oraz popadać w kłopoty w szkole – wynikające z zasad w niej panujących i wymaganiom, którym trzeba sprostać, zadaniom, które trzeba zrealizować. Nadopiekuńczość odbija się na zaspokajaniu potrzeb nadopiekuńczego rodzica, który ignoruje swoje na rzecz spełniania zachcianek dziecka. Rodzice blokujący samodzielność dziecka i eksplorowanie przez niego Świata, nie doświadczają radości z obserwacji sukcesów swojego dziecka.

Różnica między troską a nadopiekuńczością

Troska to bardzo ważny element opieki nad dzieckiem. U wielu rodziców automatycznie powstaje uważność na zagrożenia i dbanie o bezpieczeństwo i jest to bardzo dobre. Nie najlepiej dzieje się, gdy, uważność ustępuje miejsca lękowi, a dbanie o bezpieczeństwo zmienia się w separowanie od świata i innych osób. Nadopiekuńcze komunikaty:

„Nie dotykaj tego, bo się ubrudzisz/ skaleczysz (np.: noża) – ja Ci pokroję.”

„Nie wchodź na drabinki, bo spadniesz.”

„Nie biegaj, bo się przewrócisz/spocisz!”

„Uważaj, bo się pobrudzisz!”

„Lepiej zostań ze mną.”

„Ja się z Tobą pobawię.”

„Daj, zrobię to szybciej (ubiorę, umyję, nakarmię, posprzątam)”

„Widzisz, nie słuchasz mamy, teraz boli!”

„Następnym razem mnie posłuchaj.”

Każdemu może się zdarzyć co jakiś czas użycie któregoś z nich i nie oznacza to jeszcze, że powinniśmy rwać włosy z głowy i zastanawiać się, gdzie popełniliśmy błąd. Ważne by co jakiś czas zadawać sobie pytania: Jaki komunikat dotyczący Świata przekazuje dziecku? Czy daje mu swobodę do nauki nowych umiejętności? Czy pozwalam mu popełniać błędy? Czy wyręczam dziecko? Czy uczę go samodzielności? Czy daje mu możliwość wyboru?