Odpuść sobie! Czyli w pułapce perfekcjonizmu. 

Wszyscy chcemy jak najlepiej wywiązywać się ze swoich zadań. To naturalne. Jednak problem pojawia się, gdy dążenie to nabiera dla nas zbyt dużego znaczenia i przesłania nam inne potrzeby. Czasem staramy się osiągnąć to co nieosiągalne, jednym słowem być idealni. Czy jednak nie płacimy zbyt wysokiej ceny za swój perfekcjonizm?   

Zacznijmy jednak od próby zdefiniowania czym jest owy perfekcjonizm. Najprościej mówiąc, jest to próba osiągnięcia nierealistycznych, zbyt wygórowanych celów. Niemożność zrealizowania tych zadań nierzadko powoduje złe samopoczucie i obniżenie poczucia własnej wartości.

Warto zastanowić się jakie mogą być przyczyny takiej postawy. Wydaje się, że znaczącą rolę odgrywa sposób w jaki byliśmy wychowywani. Często perfekcjoniści to po prostu dzieci perfekcjonistów. Pochodzą z rodzin, w których były ocenianie za swoje osiągnięcia, nie doświadczyły poczucia bezwarunkowej akceptacji. Jednym słowem były postrzegane przez pryzmat tego jak wywiązują się ze swoich zadań, a nie tego jakimi są ludźmi. Wydaje się, że zabrakło tam tolerancji dla słabości, ułomności, czyli po prostu naturalnych  ludzkich cech. Spowodowało to myślenie w kategoriach „będę akceptowany i szanowany tylko, jeśli osiągnę sukces, w pełni wywiążę się ze swoich zadań”.

Przejdźmy teraz do konsekwencji jakie niesie za sobą próba osiągania nieosiągalnego. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, iż może  mieć to istotne konsekwencje dla naszej kondycji psychicznej.

Taka postawa może prowadzić do frustracji spowodowanej ciągłym rozczarowaniem z powodu nieosiągania zamierzonego maksimum. Zawsze znajdzie się coś, co można było zrobić lepiej lub ktoś, kto wykonał to lepiej. Ponadto, często pojawia się obawa, że utracimy w oczach innych, nie będziemy godni szacunki i zaakceptowania, bo przecież „naszą wartość wyznacza to co osiągamy, a nie to kim jesteśmy”. Prawdopodobnie pojawi się też obniżenie samooceny i negatywna opinia na swój temat.  

Maksymaliści nie przyjmują porażek jak czegoś naturalnego, ludzkiego. W przypadku niepowodzenia  zazwyczaj szukają winy u siebie, nie zaś w czynnikach zewnętrznych. Są w dużym lęku przed krytyką i dezaprobatą. Zatem nadmiernie dużo czasu poświęcają na ukrywanie swoich potknięć. 

Wyznaczanie sobie nazbyt ambitnych zadań u perfekcjonistów dotyczy raczej poczucia powinności, niż realizacji rzeczywistych pragnień. Trudno jest im zatem czerpać osobistą satysfakcję ze swoich działań. Ponadto „nieperfekcjoniści” często czerpią przyjemność z samego dążenia do osiągnięcia celu. Maksymaliści natomiast postrzegają rzeczywistość bardziej „czarno-biało” i są zainteresowani tylko  pozytywnym rezultatem. Wydaje się, że to jeszcze bardziej upośledza ich zdolność do odczuwania satysfakcji.

Perfekcjoniści nierzadko mają trudność w odpoczywaniu. Trudno im się zrelaksować, gdyż są bardzo skupieni na zadaniach do wykonania i to nieustannie zaprząta im głowę. Ciągle rozważają, czy wystarczająco wywiązują się ze swoich zadań. Ich radość z sukcesu trwa bardzo krótko, bo już myślą o kolejnym wyzwaniu. Porażki natomiast powodują, że już nie pamiętają o poprzednich osiągnięciach.

Taka postawa może również wpływać negatywnie na relacje interpersonalne. Ciężko jest bowiem żyć z osobą, która jest w ciągłym pędzie, mało co ją zadowala i skupia się raczej na wykonywaniu zadań, niż na potrzebach swoich i najbliższych. Co więcej, perfekcjoniści nierzadko wyznaczają bardzo wysokie wymagania nie tylko sobie, ale także osobom w najbliższym otoczeniu.   

Zastanówmy się zatem, jak można poradzić sobie z taką postawą. Przede wszystkim warto zastanawiać się, czy zadania których się podejmujemy rzeczywiście odpowiadają naszym potrzebom, czy raczej staramy się zaspokoić oczekiwania innych.

Warto też jak najczęściej wracać pamięcią do naszych sukcesów, aby zmniejszyć samokrytycyzm i podnieść samoocenę.  

Przydatną wskazówką wydaje się koncentracja na tym, co mamy do zrobienia na ten moment, a nie ciągłe wybieganie w przyszłość. Trzeba zaznaczyć, że chodzi tu o koncentrację na zadaniu w sposób wywarzony tak, aby nie przesłaniało nam to innych sfer naszego życia.

Rozsądne wydaje się podjęcie niełatwego zadania akceptacji swoich porażek. Mogą być one traktowane nie jako informacja, że jest coś z nami nie tak, ale jako cenne nowe doświadczenie, które uczy nas czegoś nowego o sobie i świecie. Taka perspektywa może również przyczynić się do podniesienia poczucia własnej wartości, gdyż nie będziemy siebie tak surowo oceniać. 

Warto starać się nie traktować rezultatów swoich działań jednoznacznie z włożonym wysiłkiem w ich realizacje. Okoliczności zewnętrze są zmienne i nie zawsze nasze działania będą odzwierciedlone w rezultatach.  

    Należy zaznaczyć, ze perfekcjonizmu nie można traktować w sposób jednowymiarowy. A więc, że ktoś jest „normalny” albo jest perfekcjonistą.  Jest to swego rodzaju kontinuum. Pewna doza skrupulatności czy zaangażowania pozwala nam na wyższe osiągnięcia. Problem pojawia się, gdy przesłania to nam inne potrzeby, powoduje nasze cierpienie i upośledza nasze relacje. Wszystko jest zatem kwestią proporcji. W przypadku, gdy nie jesteśmy w stanie sami poradzić sobie z tym problemem, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą.