Kult(ura) picia przy dzieciach. 
 
Pewne jest to, że dzieci uczą się naśladując zachowania osób ze swojego otoczenia. Z kolei czy wszystkie zachowania dorosłych są odpowiednie dla dzieci, to już inna bajka. I dziś będzie kilka słów o tej bajce. Niczym słońce jasne jest to, że zachowania powtarzane przy dziecku, szybko zapadają mu w pamieć. Dorośli często nie zdają sobie sprawy, że słowa kierowane do swoich pociech mające na celu nauczenie odpowiednich zachowań czy reakcji, często jednym uchem wpadają, a drugim jeszcze szybciej wypadają. Zwłaszcza, gdy obserwując zachowanie rodziców dziecko ma sprzeczne infomacje- mamusia mówi, że czegoś nie można, ale sama tak robi. Rodzice są wzorami do naśladowania oraz identyfikacji. Do czego to prowadzi? Chociażby do tego, że w efekcie można zauważyć na plaży nowoczesne zestawy do budowy zamków z piasku- zamiast łopatek, grabków i wiaderek, dzieci biegają z puszkami i butelkami po piwie donosząc w nich wodę konieczną do wzniesienia imponujących budowli. Zamiast zbierać muszelki, dzieci bawią sie w kolecjonowanie kapsli, a gdy zabawa sie nudzi, rozbawionymi głosami mówią, że idą na "piwko". Popijając soczek dodatkowo stukną się szklaneczkami, żeby wypić "zdrówko" albo "oblać" nowo zbudowowany zamek z fosą. Przecież dorośli ciągle coś "oblewają" lub piją "na zdrowie", choć dzieciom tłumaczą, że alkohol jest niezdrowy. Bedąc obserwatorem tak sprzecznych i absurdalnych zachowań, kiedy picie "zdrówka" wcale nie wychodzi tatusiowy czy wujkowi na zdrowie, a po wypiciu szampana bezalkoholowego dzieci udają zataczających się dorosłych, nasuwa się jedno niesłychanie ważne pytanie: Czy dzieci powinny uczestniczyć w sytuacjach picia alkoholu przez doroslych? Rodzice powinni pamiętać, że dziecko właśnie z domu rodzinnego wynosi wiele schematów zachowań oraz przyzwyczajeń, które wpisują się później w jego dorosłe już życie. Można zaryzykować stwierdzenie, że z alkoholem i sposobem jego picia jest podobnie jak z tradycją. Tradycję wynosimy z domu. Jako małe dzieci uczestniczymy w różnych wydarzeniach, obeserwujemy i uczymy się konkretnych zachowań, reakcji, wyrażania oraz przeżywania uczuć w różnych sytuacjach, którym rodzina nadaje charakterystyczną sobie formę. Gdy dziecko jest dorosłe to chociażby sposób obchodzenia świąt w domu rodzinnym, często przenosi na swoją rodzinę czyli powiela tradycję. Jeśli małe dziecko jest uczestnikiem imprez, gdzie dorośli piją alkohol, opowiadają sobie historie niekoniecznie przeznaczone dla dzięciecych uszu, a maluchy siedzą za stołem z dorosłymi, popijają swojego, rzecz jasna, szampana bezalkoholowego i także wznoszą toasty, to są przyzwyczajane do spędzania uroczystości w określony sposób. Jeśli dziecko jest świadkiem niesmacznych scen, a następnego dnia słyszy , że była to świetna impreza, to nabiera przekonania, że tak właśnie powinna wyglądać super zabawa. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy będzie nastolatkiem też tak zrobi, żeby było fajnie... Skąd w takim razie dziecko ma mieć inne wzorce wspólnego świętowania? Pociechy uwielbiają "podglądać" zachowania dorosłych, ale może byłoby lepiej, gdyby nie było to picie alkoholu?