Rodzinna “kotka”

Piękna bura kotka

Stała w kąciku

Oczekując wyniku

Blond dupa

Się wypina

Może

Złapie jakiegoś rekina

Jak nie rekina samego

Może chodź syna jego

Mam wielkie cyce

Blond włosy

Należy mi się życie

Stokłosy

Sto tysięcy

Stoi w kącie

Wypina dupe

Może ktoś ją weźmie

Przeleci

Zrobi jej dzieci

Dziecko piękna gwarancja

Życia wiecznego

Nic nie robić

Ssać wysysać

Ciągnąć

Oczekiwać

Czasem się obrazi

Czasem focha strzeli

Szczególnie przy niedzieli

Będzie wymagała karmienia

Leczenia

Mydlenia

Pieniędzy

Syna rekina

Wyśle do roboty

Nawet w soboty

Aby jej jajka znosił

Nie pytał

Nie chciał

Nie wymagał

Ona ma swoje zdanie

Kazanie

Boga

Trwałą i cekiny

Maluje się jak wiejskie manekiny

Na wsi gwiazdą jest wspaniałą

Miejską damą

Oj cyc wyleciał

Gdzie tym razem poleciał?

Do domu?

Za róg?

Na ulicę?

Upolować cyc poleciał

Polędwicę

Milczeć

Siedzieć

Stoi w kącie

Poluje na bogate prącie

Może się uda?

Uda ma wspaniałe

Okazałe

Jędrne, dojne

Cyce

Odam w dobre ręce

Tak się zakręce

Oczaruję

Pomaluję

Dam je byle komu

Byle z bogatego domu

Ktoś zachwyci się

Jej obrazem

Cyc wywali

Uda rozłoży

Blond włosy

W głowie zakręci

Wszystko w końcu

W okół niej się kręci

Stoi w kącie

Srom wystawia

Ma dość tego oczekiwania

Przynęta w końcu wielka

Ma nadzieję

Na skręta

Skręci w prawo

Skręci w lewo

Oby tylko tego

Bogatego

Tego głupiego

Tego co na cyca się łowi

Nic się nie głowi

Cyc wyleciał

Wystrzelił

Z kąta

Po chodniku leci

Zaczepia nawet dzieci

Nic nie stanie mu na drodze

Ku przestrodze

Wszystkich takich

Co na cyca się złapali

Dzieci narobili

Siebie i rodzine udupili

Oby sie napili

I coś naprawili