Seks contra nastolatki

„Seks” - pojęcie, które na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci nabrało nowego wymiaru. Niegdyś było osobliwe, kryjące za sobą nutkę wstydu, ale i fascynacji. Mówiono o nim po cichu, w zaciszu i ze swoistym zażenowaniem. Teraz, seks otacza nas niemal w każdej płaszczyźnie. Włączamy telewizor i w popularnym serialu familijnym widzimy scenę jeszcze nie erotyczną, ale zdecydowanie już intymną. W przerwie reklamowej atakuje nas znana wokalistka rozkoszująca się ladami śmietankowymi. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby sam produkt spożywczy nie był przysłoniony przez okrągłe, jędrne i skąpo odziane piersi owej piosenkarki. Przy okazji, samo lizanie przez nią owego loda, jakoś odbiera chęć na niego. Radio również dostarcza nam podobnych atrakcji. Może nie tych wizualnych, ale „czysto informacyjnych”. W skrócie wiadomości słyszymy o kolejnej sex-aferze w rządzie, że znany artysta został posądzony o gwałt, a jeden z polityków rozwiódł się ze swoją żoną, na rzecz związku z kobietą, która mogłaby być jego córką. Do takich informacji często dodany jest osobliwy komentarz redaktora, który niejednokrotnie wskazuje na to, że seks, władza i pieniądze to jedyne wartości ówczesnych czasów. Kolejnym seks-przekaźnikiem jest Internet. Korzystając z popularnego portalu społecznościowego widzimy, jak nasz znajomy zamieścił zdjęcie wpół nagiej pięknej i szczupłej kobiety. A pod spodem komentarz w stylu „Największa broń kobiety to jej bielizna, a raczej jej brak”. Nawet niewinne reklamy środków wspomagających odchudzanie „przyklejane” do naszych skrzynek mailowych nie są bez winy. Promujące zgrabną sylwetkę , panie czy panowie często odziane są w strój „doskonale pokazujący efekt działania tego produktu”. Ok., ale dlaczego akurat musi być to bikini albo męskie stringi? Dla lubiących nowinki ze świata show biznesu portale plotkarskie też mają coś w zanadrzu. Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli odważę się powiedzieć, iż ponad 60% wszystkich „faktów z życia gwiazd” oparte jest na zdradzie, fotografii intymności w szerokim tego słowa znaczeniu, czy odsłoniętych majtek na jednej z prestiżowych gal. Podobnie jest z kolorowymi magazynami. Jeśli wkraczamy już w temat prasy, to warto prześledzić tytuły, które czyta nasz młody człowiek. Na półkach sklepowych znajdziemy liczne tygodniki czy inne pisma skierowane do tej właśnie grupy odbiorców. Sięgając po jedno z nich, które w rankingach ma jedną z najwyższych czytelności, znajdziemy obok stylowych bransoletek i nowinek dotyczących Justina Biebera rysunek, na którym pokazana jest budowa łechtaczki wraz z szerokim opisem doznań, jakie przynosi jej stymulacja. Inny tytuł zawiera list adresowany do redakcji, gdzie opisany jest problem braku orgazmu podczas pierwszego stosunku. Jego autorka na koniec pyta o to, czy to z nią jest coś nie tak, czy to wina rozmiaru członka jej partnera.  W innym liście nastolatek pyta, czy zamoczenie penisa w spirytusie przed stosunkiem daje podobną skuteczność antykoncepcyjną, co prezerwatywa.  A pytania o odpowiedni rozmiar i kształt męskiego członka to już chyba „klasyka gatunku”.  Nie ma nic złego w zadawaniu pytań. Są one naturalnym i nieodzownym elementem w chwili, kiedy w życiu nastolatków pojawia się ich seksualność. Najczęściej wynikają one z niewiedzy lub braku odniesienia jej do rzeczywistości. W tym przypadku niewiedza ta często skorelowana jest z lękiem.  Może dotyczyć on zarówno samej fizyczności, ale również tego, jak moje ciało zachowa się, kiedy już przyjdzie „ta chwila”. I to jest właśnie ten czas, kiedy nasz młody człowiek zaczyna szukać informacji. Źródeł ich uzyskania jest wiele. Począwszy od Internetu, literatury czy prasy, a kończąc na rozmowach ze znajomymi i forach internetowych. Dorośli, w tym rodzice, często są alternatywną skarbnicą wiedzy w tym zakresie.  Dlaczego? Odpowiedź wydaje się prosta. Intymność i seksualność jest dla młodego człowieka czymś nowym, wstydliwym i nie do końca zrozumiałym. Jeśli rodzice o tym nie mówią, a przecież zapewne mają to już za sobą, musi być to „coś”, co powinienem zachować dla siebie. Bo jak porozmawiać z mamą o tym, że jak widzę piękną i ponętną kobietę odczuwam podniecenie i swoiste napięcie. To może z tatą, on przecież też jest facetem. Ale jak powiedzieć o tym, że masturbuję się widząc pewne treści w Internecie czy gazetach.  Jeszcze pomyśli, że jestem jakimś dziwakiem albo, co gorsza zboczeńcem. Myśląc w podobny sposób nasz nastolatek szuka dalej innych możliwości. Może starsze rodzeństwo? I tu też po krótkim namyśle uznaje, iż to zbyt ryzykowne, ponieważ może być wykorzystane przeciwko niemu. Sięga, więc do „sieci”. Tam może zapytać o wszystko. Czuje się bezpieczny, ponieważ jest anonimowy. Nikt go nie rozpozna, nie oceni, nie nazwie „dziwadłem”. Dodatkowo, przekona się, że nie tylko on zadaje te pytania. Inni też nie wiedzą, jaki rozmiar jest „wystarczający”, a masturbacja uznawana jest, jako naturalny odruch w procesie dojrzewania. Z dziewczynkami jest nieco inaczej.  Wydawałoby się, iż im łatwiej jest zapytać o to, czym jest seks i na czym on polega. Ale sama rozmowa na temat „zagrożeń” wynikających z rozpoczęcia współżycia nie załatwia sprawy. Rodzice często przedstawiają inicjację seksualną, jako coś, co może prowadzić do ciąży, niespełnionych planów życiowych i trudach nastoletniego rodzicielstwa. W tym kontekście wspomną o metodach antykoncepcji. Jednak niejednokrotnie, nasza nastolatka nie usłyszy o „magii”, jaka pojawia się w akcie seksualnym, że może doświadczyć czegoś, co jest tak cudowne i fascynujące, że trudno o tym zapomnieć przez kilka kolejnych dni. Dlaczego? Odpowiedź też wydaje się prosta. Rodzice najczęściej pozostawiają decyzję dotyczącą pierwszej inicjacji swoim dzieciom. Oczywiste jest to, że w ich przekonaniu warto z tym poczekać jak najdłużej z obawy przed ciążą, opinią społeczną czy rozczarowaniem samego dziecka. Naturalnie chcieliby uchronić je przed negatywnymi doświadczeniami związanymi z uprawianiem seksu. Dlatego też, może nie zawsze świadomie, zniechęcają swoje pociechy do kolejnego, acz wielkiego kroku w dorosłość. Mówią często o nim w kategoriach „to jeszcze nie ten czas” lub „to nie ta osoba”. W takim razie, kiedy będzie ten czas i kto mógłby okazać się rycerzem na białym koniu?

To, jak nastolatkowie będą postrzegać seks, w dużej mierze zależy od samych rodziców. Przyznać jednak trzeba, że jest to jedno z najtrudniejszych dla nich wyzwań w procesie wychowawczym dziecka. Pierwszym dylematem, przed jakim może stanąć nasz rodzic, dotyczy czasu. Nie łatwo przyznać się przed samym sobą, że mój nastoletni syn czy córka może rozpocząć już swoje życie seksualne. Ważne jednak jest to, by „wstrzelić się” w ten czas, kiedy nasze dziecko ma to jeszcze przed sobą. By zwiększyć sobie na to szansę, należy obserwować je, a dodatkowo wykazać chęć uczestnictwa w jego życiu prywatnym. Oczywiście, nasz nastolatek będzie bronił swojej prywatności i niezależność. Ważne jest to, by pozwolić mu na to. Mądry i rozsądny rodzic to ten, który nie tylko ufa swojemu dziecku, ale również wierzy w to, że ma ono swój własny instynkt samozachowawczy. Wróćmy jednak do czasu, w jakim warto rozmawiać z dzieckiem o jego seksualności. Pierwszym sygnałem na to, że coś może być na rzeczy, są pierwsze niekontrolowane przez zatroskanych rodziców spotkania towarzyskie, inaczej zwane randkami. Jak pokazują amerykańskie badania (Thornton, 1990) pojawiają się one już w wieku 13 - 14 lat. Pierwsza randka naszego dziecka może być dobrym momentem na to, by porozmawiać z nim o emocjach i uczuciach, jakie mogą pojawić się przy okazji owej znajomości. Warto pokazać, że jest to niesamowite przeżycie nie tylko dla niego, ale również dla nas. Ale czy to właśnie ten moment, obok fajnych emocji związanych z randkowaniem, na to, by porozmawiać o seksie? To sprawa bardzo indywidualna. Rodzice sami muszą o tym zdecydować, kierując się przy tym znajomością swojego dorastającego już nastolatka. Ważne natomiast jest to, by poruszając ten temat nie wystraszyć go. Aby pokazać, że intymność, seksualność i namiętność nie jest czymś „popularnym” oraz że to właśnie nasze dziecko może zdecydować o tym, jak będzie to przez nie rozumiane i przeżywane. Jak tego dokonać? Nie jest to łatwe, jednak najprościej zacząć od siebie. Już od najmłodszych lat rodzice są dla dziecka wzorem do naśladowania pewnych zachowań.  Nasze postawy czy wyrażanie siebie w kontakcie z drugim człowiekiem dają niejako przykład, na którym najczęściej bazuje nasza pociecha. Jeśli w stosunku do naszego partnera będziemy czuli, kochający i odnoszący się z szacunkiem, najprawdopodobniej nasz młody człowiek podobnie będzie funkcjonował w swoich relacjach rówieśniczych. Dlatego też nasz nastolatek chętniej zapyta rodziców o to, w jaki sposób można zbudować i utrzymać fajną, a zarazem fascynującą dla niego znajomość, jeśli widz, że udało się to osiągnąć jego rodzicom. Nie bójmy się w takim razie mówić dziecku o sobie. Powiedzmy mu o naszych obawach związanych z pierwszym randkowaniem, o emocjach, jakie towarzyszyły wam podczas pierwszej intymności z drugim człowiekiem, o tym jak postrzegali to jego dziadkowie a wasi rodzice oraz o tym, że podobnie jak ono, mieliście obawy przed pierwszym kontaktem fizycznym. To bardzo odważny krok, dlatego należy się do niego dobrze przygotować. Mówiąc swojemu dziecku o sobie w kontekście seksualności dużo ryzykujemy, ale też i możemy dużo zyskać. Dlatego też ważne by podczas takiej rozmowy skupić się raczej na emocjach i pozytywnych przeżyciach, a niżeli na relacjonowaniu tego, co działo się pod pierzynką. Bo celem takiej rozmowy nie powinno być instruowanie, a pokazanie tego, że wraz z intymnością przychodzą też ogromne emocje i fascynacje. Czasami są one pozytywnym motorem do dalszego działania, dają cudowną moc niczym adrenalina czy serotonina, ale czasami przynoszą łzy i rozczarowanie. Nie bez znaczenia w tym wszystkim jest to, by być wtedy z naszym nastolatkiem. Pokazać mu, że może liczyć na nasze wsparcie bez względu na to, co się będzie działo. Dlatego, kiedy przyjdzie ten czas, gdy zdecydujecie się drodzy rodzice na to, by porozmawiać z waszym dzieckiem na temat seksu, pamiętajcie o tym, iż seks to nie tylko niechciana ciąża czy ryzyko choroby wenerycznej. Seks to także fascynacja, zauroczenie czy chęć poczucia jedności z drugim człowiekiem. A tuż obok pojawiają się dodatkowo różnego rodzaju lęki i obawy, które rodzą pytania.  Dotyczyć mogą one doświadczenia, jakim jest pierwsze ujawnieni swojej nagości, o to czy sprostam wymaganiom, jakie pokłada we mnie partner, czy „po wszystkim” nadal będę dla niego kimś wyjątkowym i niepowtarzalnym? Jeśli rodzice w tym zakresie, nie wykształcą poprzez swoją postawę i doświadczenie, w swoim dziecku poczucia bezpieczeństwa, tolerancji jego wyborów oraz poczucia, że seks nie jest zbrodnią, a czymś, co może wzbogacać i pielęgnować jego intymną relację z drugim człowiekiem, nastolatek może „zamknąć się” na kontakt z nimi. Pozostanie wtedy sam z poczuciem braku zrozumienia, bezpieczeństwa i pytaniami, które mogą być kluczowe w procesie tego, jak będzie przeżywał, za zarazem postrzegał swoją intymność i seksualność.

Rodzice jednak nie są jedynym źródłem informacji dotyczących seksu. Ogromną rolę w tym temacie odgrywa szkoła. Nie tylko poprzez ogólnie rzecz ujmując edukację seksualną omawianą na rozmaitych zajęciach, ale również sami uczniowie mają wiele do powiedzenia na ten temat. Pierwsze rozmowy prowadzone w tym zakresie przez nastolatków pojawiają się już w szkole ponadgimnazjalnej. Jest niewielka różnica tego, jak mówi się o seksie w gronie chłopców, a jak w grupie dziewczynek. Ci pierwsi postrzegają go raczej w kategoriach „jakościowych”, zaś młode kobiety podchodzą do niego z większą dozą emocji. Chłopcy pytani o to, czym jest dla nich seks, odpowiadają poruszając się raczej na płaszczyźnie fizyczności i fizycznego podniecenia. Fascynacja jest często utożsamiana przez nich z popędem seksualnym, a romantyzm z zaproszeniem dziewczyny do kina. Pytając dalej o ich obawy związane z intymnym zbliżeniem, ponad połowa chłopców mówi o sprawnym działaniu ich „hydrauliki”. Mówiąc mniej zawile, podczas pierwszej inicjacji, młodzi mężczyźni w dużej mierze skoncentrowani są na swoim penisie i tym, jak zadziała w krytycznym momencie. Partnerka jest w tym przypadku jakże miłym i rozkosznym, ale tylko dodatkiem do zredukowania napięcia seksualnego. Na szczęście, z czasem postawa ta zmienia się. Kobieta staje się nie tylko obiektem pożądania, ale również partnerem w życiu. Pojawiają się uczucia i emocje towarzyszące zakochaniu się, co w dalszym rozrachunku może prowadzić do dojrzałej miłości. Wróćmy jednak do początków. Zatem, jak chłopcy wybierają swoje pierwsze partnerki seksualne? W tym przypadku nie zawsze bycie w związku jest podstawowym i generalnym argumentem. Nastolatkowie z grupy „singli”, jak sami mówią, w większości przypadków kierują się fizycznością danej dziewczyny, jej dostępnością oraz postrzeganiem jej w społeczności szkolnej czy rówieśniczej. Dalej komentują to w kategoriach przypadku. Mówią o alkoholu, prywatkach, fajnej dziewczynie oraz tym, że zawsze trzeba być przygotowanym, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Chłopcom trudniej przyznać się do bycia prawiczkiem, dlatego kiedy nieuchronnie zbliża się „ten moment”, jednym w najważniejszych pytań kołaczących się w ich głowach jest to „czy dam radę”. Zaraz po tym zastanawia się czy ma prezerwatywę, a jeśli nie, to co może okazać się dobrym jej zamiennikiem. Pierwsza inicjacja seksualna dla każdego nastolatka nie jest łatwa. Chłopcy generalnie koncentrują się, na jakości oraz tym, czy partnerka czuła się w tej sytuacji fajnie i wyjątkowo. Jeśli uzyska od niej taką informację, a jego „hydraulika” nie zawiodła, może śmiało przyznać sam przed sobą, że odniósł na tym polu sukces. Jednak, nie zawsze tak jest. Większość młodych chłopców podchodzi do seksu bardziej ambicjonalnie, niż dziewczęta. Nie oznacza to jednak, że pierwsze jakiekolwiek niepowodzenia mają znaczący wpływ na dalsze postrzeganie siebie w roli partnera seksualnego. Często racjonalizują sobie dane „niedociągnięcia”. Tłumaczą je wypitym wcześniej alkoholem, problemem z niedopasowanym kondomem, złym samopoczuciem czy zdenerwowaniem. Dzięki temu ich męskość nie ucierpi, a dodatkowo może zyskać w oczach dziewczyny. Wystarczy tylko zaufać jej i powiedzieć o tym. W jej perspektywie nie zawsze musi oznaczać to słabość a częściej, jako przejaw dojrzałości i szacunku. W przypadku chłopców, będących w związku uczuciowym z młodą kobietą, jest podobnie. Zasadnicza różnica może polegać tu na wsparciu ze strony partnerki. Już sam ten element znacznie obniża poziom stresu i obawę przed oceną zarówno u chłopaka, jak u niej samej. Dodatkowo, na korzyść może wpływać już sam proces planowania przez parę tego jakże wyjątkowego i ważnego w ich perspektywie, wydarzenia. Dzięki temu oboje wiedzą, czego mogą się spodziewać. A wszelkie „wpadki” będą jedynie miłym aspektem, a niżeli powodem do kolejnego napięcia i niepokoju. To wszystko składa się na fajną i dającą wiele satysfakcji inicjację seksualną. Dlatego, cudnie  jeśli będzie ona dzielona z kimś, komu nasze dziecko ufa, z kim dobrze się czuje, a przede wszystkim fascynuje go i sprawia, że może poczuć się kimś wyjątkowym. To właśnie te aspekty najczęściej przekonują dziewczynki do swojej pierwszej intymności z chłopcem. Patrząc z ich perspektywy, seks postrzegany jest raczej, jako przeżycie niemalże mistyczne. Ich dotychczasowe doświadczenie związane z bliskością dwojga ludzi oparte jest raczej na podstawach romantycznej miłość pokazywanej w filmach czy opisywanej w książkach. Oczekują one od wybranka czułości, intensywnych doznań związanych z pieszczotami oraz uwielbienia poprzez komplementy i czułe słówka. Rzeczywistość natomiast nie zawsze jest w stanie sprostać takim wymaganiom. Większe szanse ma na to dziewczyna, która zdecyduje się na inicjację seksualną z chłopakiem, z którym jest związana emocjonalnie i uczuciowo. Dzięki temu samo spostrzeganie tego momentu stanie się magiczne i nadające nowy wymiar ich relacji. Oczywiste jest to, że obok fajnych emocji związanych z tym wydarzeniem, towarzyszą jej także obawy. Są one podobne do tych, jakie mają młodzi mężczyźni. Sprawa też dotyczy ich fizyczność, jednak w troszkę innym wymiarze. Nasza nastolatka przed ściągnięciem bluzki zada sobie trzy tysiące pytań dotyczących jej budowy, figury, rozmiaru piersi czy odpowiedniej wilgotności pochwy. Pytania te nie mają raczej podłoża w ambicji, a raczej lęku przed odrzuceniem i tym, czy kiedy będzie już „po wszystkim” nie zostawi mnie. Perspektywa samotność i bycia „nie dość ładną i nie dość dobrą” może być dla młodej kobiety tak samo ważna, jak dla chłopaka to, czy jego hydraulika da radę. Oboje jednak myślą o tym miej intensywnie wtedy, gdy swoją seksualność i intymność dzielą z kimś, kto jest dla nich wyjątkowy. Nie bez znaczenia pozostaje tu wzajemny szacunek i zaufanie. Na ich tle wiele aspektów związanych z seksem przestaje przerażać, a dodatkowo pozwala na pełne i fascynujące dzielenie się sobą z drugim człowiekiem. Tej swoistej magii może zabraknąć, kiedy kontakt seksualny jest przypadkowy. Nie można jednak zapominać, że to nasze dziecko decyduje o tym, jak będzie wyglądała jego pierwsza inicjacja seksualna. Rodzice mogą stać tu jedynie na pozycji doradcy, a nie decydenta czy eksperta. Od nich jednak zależy to, jak ich dziecko będzie postrzegało swoją seksualność i drugiego człowieka w tym pryzmacie. Pokazując mu subtelność i oddanie drugiemu człowiekowi wypracujemy w nim poczucie bezpieczeństwa i chęć przebywania z nim zarówno w sytuacjach codziennych, ale też intymnych. To, jak mówimy o naszych partnerach w dużej mierze będzie miało wpływ na to, jak nasze dziecko będzie odnosiło się do swojej sympatii. Najważniejszym aspektem w tym temacie wydawać się może pokazanie mu, że seks to jeden ze składników miłości, który scala ze sobą partnerów. Że jest on czymś cudownym, dającym dużo satysfakcji, pozytywnych emocji, ale też wymaga zaangażowania. Trudno nauczyć się tego jedynie z książek czy za pośrednictwem Internetu. To, jak nasze dziecko będzie postrzegało swoją seksualność zależy w dużej mierze od nas. Sposób, w jaki będzie jej szukało czy wyrażało, w większości wzorowane jest na postawie i przekonaniach samych rodziców.

Dlatego też, bez względu na to, czy akceptujemy wybory, a w konsekwencji postępowanie naszego dziecka, najważniejsze jest to, by mogło ono znaleźć w nas wsparcie oraz poczucie bezpieczeństwa. Czasami bywa to nie łatwe. Szczególnie, kiedy nastolatek używa jednego z najważniejszych, a zarazem najsilniejszych argumentów w postaci „ale ja go kocham!”. Jeśli w grę wchodzi miłość, nawet w dorosłym życiu, trudno jest zachować zdrowy rozsądek. Dla nastolatka często uczucie to jest tak silne, a jednocześnie tak magiczne, że zdolny jest zrobić, w jego imię, bardzo wiele. Jest w stanie wiele poświęcić, ale również wiele stracić. Stan zakochania się w drugim człowieku nie zawsze respektuje zdroworozsądkowe rady i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Dlatego, może warto rozmawiając z nastolatkiem na temat seksu, obok konieczności zabezpieczania się, wspomnieć również o tym, że pierwsza miłość potrafi być najpiękniejszą i tą jedyną. Pokazać nieco większą tolerancję na wybory naszych dzieci, by mogły one w pełni cieszyć się nią. Może, zatem nie byłoby zbrodnią czasami zapomnieć na chwilę o tym, że jest się rozsądnym i poukładanym rodzicem, a przypomnieć sobie te chwile i związane z nimi emocje, dzięki którym każdy poranek był początkiem cudownego, bo spędzonego razem z moją sympatią, dniem. Być może to właśnie te emocje staną się dla nas wskazówką, jak pokazać naszemu nastolatkowi piękno tego uczucia. Ważne jest tylko to, by nie było ono zawarte jedynie w długich rozmowach nad brzegiem morza, zerwanych polnych kwiatach czy pocałunkach, ale również w ich intymności i seksualności.

Literatura:

  1. Wojciszke, B. (2004). Psychologia miłości. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  2. Bee, H. (1998). Psychologia rozwoju człowieka. Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.