Stres nastolatków w czasie pandemii.

Pandemia jest czasem, na który nikt nie był się w stanie przygotować. Nie ma sprawdzonych informacji czy wytycznych. Sytuacja dzieje się tu i teraz, a jej realne konsekwencje będziemy oceniać w kolejnych latach. Zmiany są płynne, zwroty wydarzeń nagłe, często borykamy się z niewiedzą. Wiele dorosłych osób nie radzi sobie z tą sytuacją, tym bardziej należy pamiętać o dzieciach i nastolatkach, którzy wiedzą i rozumieją mniej.

Dorośli kontra dzieci.

Ideałem byłoby gdyby dorośli skupili się na dzieciach i starali się je ochronić tak by jak najmniej konsekwencji poniosły. Natomiast Ci dorośli aktualnie często sami sobie nie radzą. Ciężko więc wymagać by umieli pomóc innym samemu będąc w kryzysie, roztargnieniu, zagubieniu, rozsypce. Nie mniej taka jest ich rola, więc mam nadzieję, że znaczna część rodziców będzie starała się zmierzyć z rolą rodzica w pandemii. Młodsze dzieci nie rozumieją, ich możliwości rozumienia pojęć i przyczynowo skutkowości powodują, że nie zawsze zdają sobie sprawę z tego co się dzieje i jakie może mieć skutki. Mogą mimo tego odczuwać realne emocje takie jak lęk, zagubienie, złość. Starsze dzieci rozumieją więcej. Zakres pojęć jest szerszy, umiejętności oceny sytuacji na poziomie przyczyn i skutków w jakimś stopniu są rozwinięte. Nadal jednak nie są dorośli nie ważne jak wydawałoby się dojrzali. Brakuje im wielu ważnych doświadczeń umacniających wiedzę o sobie, świecie i społeczeństwie. Mimo, że obciążeni są z pozoru mniejszymi zobowiązaniami i trudnościami w związku z pandemią niż rodzice ich poziom przeżywania trudnych emocji i stresu z nimi związanego może być znacznie wyższy. Dorośli mają różny poziom kompetencji i umiejętności radzenia sobie ze stresem. Życiowe doświadczenia niejednokrotnie stawiały ich w sytuacjach, w których musieli sobie radzić mają więc wypracowane, działające lepiej lub gorzej sposoby.

Co może stresować nastolatki?

Prawie wszystko, byłoby najpełniejszą i pewnie najmniej pomocną odpowiedzią. Dorastanie jest chyba najtrudniejszym momentem. Kształtująca się samoocena jest w dużym stopniu zależna od środowiska rówieśniczego, z którym aktualnie mają utrudniony kontakt. Zakaz swobodnego wychodzenia pokazał też, że istnieje realne zagrożenie zostania oderwanym, odizolowanym od najważniejszej dla nich w tym okresie grupy, czyli rówieśników. Brak możliwości realizowania potrzeb z nimi związanych, jest poważnym czynnikiem stresowym. Takimi potrzebami są choćby potrzeba przynależności, akceptacji czy zrozumienia. Choć kontakt online jest tu bardzo pomocny nie zastąpi on w pełni spotkań w świecie realnym, w szkole, klasie, na przerwie. Miejsca w których funkcjonuje dana grupa również ma wpływ na to jak się kształtuje, na jej normy i zasady. Innym silnym stresorem może być całkowita zmiana warunków i zasad nauki i oceniania, które mogą powodować poczucie utraty kontroli i zaburzyć poczucie bezpieczeństwa. Na tym etapie roku szkolnego dzieci zazwyczaj znają już swoich nauczycieli i wychowawców i wiedzą, czego mogą się spodziewać. Aktualnie wszystko uległo zmianie, są zmuszeni przystosowywać się i adaptować na nowo, co zazwyczaj wzbudza stres. Nasilać go mogą oczekiwania rodziców czy opiekunów, skupiające się na utrzymaniu np.: ocen czy osiągnięć na dotychczasowym poziomie. Jednocześnie wszystkie wyżej wymienione oraz wiele nie wymienionych sytuacji z ich życia społecznego jak  i edukacyjnego mogą stresować a przez to znacząco wpływać na naukę, Mogą pojawić się trudności ze snem, z zapamiętywanie, ze skupieniem. Te trudności wpływają na efektywność nauki, oceny zatem mogą się pogorszyć, jeśli to wzbudzi konflikt czy napięcie w relacji z rodzicami czy opiekunami, nasila to tylko stres i utrudni naukę. Innym ważnym jeśli nie najważniejszym elementem jest postrzeganie przyszłości przez młodzież. Mimo dojrzałości mniejszej lub większej, wiedzy czy umiejętnością dzieci inaczej postrzegają świat. Ich perspektywa może być mniej elastyczna, sztywna czy nawet zero – jedynkowa. Część z uczniów klas starszych stoi przed wyzwaniami nie tylko związanymi z codzienną nauką, ale również egzaminami, które według nich decydują o ich dalszym życiu. Nie mam nic przeciwko, by traktowali kolejne etapy edukacji poważnie, z szacunkiem i mając świadomość, że ich praca, nauka, poświęcony czas przekładają się na realne efekty w ich życiu. Jednak aktualna sytuacja może tworzyć w ich głowach katastroficzne wizje, które mogą wzbudzać nie tylko silne emocje, ale prowadzić do kryzysów emocjonalnych, załamań, a w ich konsekwencji choćby zachowań autoagresywnych. Dla młodych ludzi wizja niezdanej matury może jawić się jak autentyczny koniec świata. Nie należy tego ani umniejszać, ani obśmiewać. Ich perspektywa jest dla nich prawdziwa i związane z nimi uczucia również, może się pojawić nie tylko lęk związany z przyszłością, ale bezsilność związana z ciągłymi zmianami, bezradność w związku z brakiem konkretnych terminów. To szczególnie ważny moment w którym dorosły ma szansę stać się nie tylko głosem rozsądku, ale też mentorem. Poprzez pokazywanie różnorodności doświadczeń jakie stoją przed nimi, pokazywanie opcji, okazywanie zrozumienia dla ich emocji. Wartościowe jest realne zaangażowanie w ich tematy, wyboru kolejnych szkół, kolejnych ważnych terminów. Redukowanie nagromadzonego napięcia, przez pokazywanie różnych perspektyw, których często nie mogą sami wymyślić mając tak niewiele doświadczeń oraz wiedzy na temat funkcjonowania w świecie. Dla nastolatków, często z powodu przekonań rodziców czy używanych przez nich „straszaków”, przerwa w edukacji, nie zdany egzamin, konieczność poprawki jest jak „wyrok śmierci – koniec świata”. Aktualny czas dla wszystkich jest ogromną niewiadomą. Młodsze dzieci są być może w lepszej sytuacji bo wszystkiego jeszcze nie rozumieją. My – dorośli, choć sami żyjemy w niewiedzy, mamy wypracowane mechanizmy radzenia sobie, lepiej rozumiemy przyczynowo -skutkowość, mamy szersze perspektywy. Nastolatki natomiast rozumieją już wystarczająco dużo by wiedzieć co się dzieje, jednocześnie nie mają naszych mechanizmów, choć rozumieją pewien zakres konsekwencji. W tym trudnym czasie nie zapominajmy, że choć czasem wyglądają dojrzale nie są dorośli, nie wymagajmy tego od nich, nie stawiajmy ich w takiej roli. Wspierajmy, tłumaczmy, pomagajmy.