Tuluza

Był taki moment, że można tam było polecieć za zapałki, który wykorzystałem aby pokazać synowi średniowieczne miasto Carcasonne.

Tuluza jest bardzo przyjemna wczesną wiosną. Południe Francji, początek wiosny, kwitnące krzewy, zapach lawendy ale nie tak mocny jak latem. Samo miasto nie jest zbyt ciekawe aby pokazywać je dzieciom. Stare francuskie mury, restauracje, dym palonych kasztanów, można powiedzieć francuska nuda.

Jest jedna bardzo ciekawa atrakcja, a mianowicie Centrum Lotów Kosmicznych. Jak to we Francji bywa wszystko co dla dzieci jest przygotowane fenomenalnie. Miasteczko położone jest poza centrum na dużym otwartym terenie. Stoi tam nawet rakieta wynosząca satelity na orbitę. W samym ośrodku dzieci mają raj. Mogą wszystkiego dotykać, eksperymentować, wkładać ręce w przepocone rękawice stroju astronauty oraz doświadczać braku grawitacji. Wchodzić do starej stacji kosmicznej sprowadzonej na ziemię.

Uroku dodają elementy związane z Małym Księciem, które są wszechobecne. 

Pod Tuluzą znajduje się Carcasonne. Jest to miejsce, które robi duże wrażenie i na dorosłych i na dzieciach. Całe średniowieczne miasto wraz ze swymi murami. Prawdziwa podróż w czasie. Uliczki są wąskie, domy z kamienia a z małych sklepików wyglądają sprzedawcy w strojach z epoki, przyporządkowanych do cechu, który reprezentują. Na miejscu można obejrzeć animacje związane z codziennym średniowiecznym życiem, oraz zrozumieć czemu lokalizacja grodu miała znaczenie. Wychodząc po za mury dzieci doskonale zauważają, iż są na wzniesieniu i że mogą dostrzec nadciągającą wrogą armię z daleka.

Zdecydowanie polecam to miejsce poza sezonem. W tak zwanym sezonie turystycznym również byłem, dosłownie nie da się tam wejść. Będąc już w Carcasonne okazuje się, iż nad morze śródziemne jest 30 minut drogi. Tak więc można zjeść pyszny obiad na plaży z widokiem na Pireneje wcinające się w morze.