Wychowanie - kto, gdzie i kiedy ma uczyć dziecko dobrych manier?

     Wychowanie to nawyki i umiejętności, które pozwalają nam nie popełniać gaf. Dzięki nim możemy zabłysnąć w towarzystwie lub się zawstydzić. Są takie, które przez ogół społeczeństwa uważane są za podstawy (mówienie, dzień dobry, do widzenia, poproszę, proszę, dziękuję) i te dzięki którym, można zyskać miano dobrze wychowanej osoby (przepuszczanie w drzwiach, zwracanie się do innych osób w odpowiedni sposób, podawanie ręki, zachowanie przy stole). Skąd je mamy, kiedy je nabyliśmy i czy umiemy je przekazywać?

Dobre maniery

My dorośli mamy spore oczekiwania względem siebie nawzajem. Tego jak będziemy obsłużeni w banku czy u lekarza. Zwracamy uwagę w jaki sposób mówi do nas ekspedientka w sklepie i czy sąsiad powiedział nam dzień dobry w windzie. Wielu z nas podobne oczekiwania ma względem dzieci. Nie raz miałam okazję słyszeć oburzone komunikaty „co to za dziecko?”, „niewychowany bachor”. Czy nasze oczekiwania przekładają się na to czego uczymy dzieci i kto odpowiada za wychowanie?

Dobre maniery to nie tylko powiedzenie dzień dobry. Dotyczą różnych sfer życia i często są mocno złożone.

  • Zachowanie przy stole to nie tylko podstawowe umiejętności jedzenia sztućcami (choć wciąż nie wszystkie dzieci w wieku szkolnym są tego nauczone), jedzenia z zamkniętymi ustami, nie wydawanie niestosownych dźwięków. To również funkcjonowanie przy posiłku, umiejętność nakładania sobie na talerz, dzielenia się z innymi czy czekania na swoją kolej i nie rzucania się na jedzenie.
  • Mówienie, to nie tylko trzy magiczne słowa (proszę, dziękuję, przepraszam). To także umiejętność doboru właściwego języka do sytuacji. Świadomość tego do kogo możemy zwrócić się po imieniu, a do kogo i kiedy należy używać form grzecznościowych.
  • Dobre maniery to również umiejętność okazywania ludziom szacunku bez względu na ich status materialny, zawód czy pochodzenie.

W tych kwestiach nasze dzieci są naszą wizytówką. To ich zachowanie, wiele mówi o nas, najbliższych im dorosłych. Czy na co dzień dzieciom są potrzebne dobre maniery? Tak, tak samo jak nam. W ich świecie też są spotkania towarzyskie, posiłki, one tak jak my funkcjonują otoczeni innymi, a ich zachowanie ma wpływ na to jak zostaną odebrani przez innych. Dzieci podstawowe umiejętności wynoszą z domów, jedzenia sztućcami, mówienia dzień dobry i do widzenia. Później na ich drodze pojawiają się placówki: żłobki, przedszkola, szkoły, świetlice, koła zainteresowań, organizacje dziecięco – młodzieżowe, a odpowiedzialność za dalszą naukę staje pod znakiem zapytania.

Kto, gdzie i kiedy ma uczyć dziecko dobrych manier? 

Faktycznie placówki edukacyjne (żłobki, przedszkola, szkoły) odpowiadają jak sama nazwa mówi za edukację – naukę. Tylko czy wszystkiego? Nie. Mimo zrozumiałych dla mnie oczekiwań zapracowanych rodziców, żadna placówka niestety nie jest w stanie ich zastąpić w tym zadaniu. Kwestie związane z wychowaniem – dobrymi manierami są ściśle związane z koniecznością rozmowy z dzieckiem. Wytłumaczeniem mu z jakiego powodu robimy tak, a nie inaczej, dlaczego pewnych rzeczy nie robimy i odpowiedzenia na szereg pytań, które zazwyczaj się pojawiają oraz wytrwałego ćwiczenia w codzienności. Placówki mają ścisły program, z którego i tak bywa, że ciężko jest się wyrobić i w tym samym czasie określony materiał na podobnym poziomie przekazać wszystkim dzieciom. Inną znaczącą formą nauki jest modelowanie. Dzieci szczególnie te młodsze, najszybciej uczą się przez naśladownictwo, obserwują świat dorosłych znaczących osób, rodziców – opiekunów i robią to co oni. Często staje się to obrazem nieadekwatności zachowań  – czterolatek bawiący się zabawkową komórką – mówiący „nie mogę teraz jestem zajęty, mam ważniejsze sprawy na głowie”. To właśnie postawy i zachowania najważniejszych osób dzieci przejmują. Stąd jest to świetna możliwość do nauki dobrych manier i duże ryzyko, zachowywanie się w sposób niewłaściwy w towarzystwie najmłodszych. Placówki mogą utrwalać właściwe wzorce i zachowania poprzez pozytywne wzmocnienia i kontynuacje ćwiczenia nowych umiejętności w innej komórce społecznej, wśród rówieśników, co pozwoli sprawdzać dzieciom jak inni reagują na nowo nabyte umiejętności. Dziecko bez podstaw ma szanse poczuć się zażenowane widząc, że jego zachowanie odbiega od innych lub zostać wykluczone, wyśmiane, jako inne.

     Istotne by pamiętać o tym, że najważniejsze jest wyposażenie dziecka w taki pakiet umiejętności, który umożliwi mu swobodne i łatwe funkcjonowanie w społeczeństwie. Zamiast oglądać się kto, co powinien robić – współpracować – budować podstawy i rozwijać je wraz z wiekiem dziecka w domu i wzmacniać je w placówkach do których uczęszcza.