Wyręczanie to nie pomoc.

„Choć powiem Ci jak to zrobić i pójdziesz się bawić”, „za dużo tego, daj ja to zrobię”, „nie mamy tyle czasu, zrobisz następnym razem”, „wpisz tu…”. To przykłady wypowiedzi za którymi często pojawia się wyręczanie. Od czytania poleceń, dyktowania odpowiedzi po sprzątanie pokoju i szafek dziecka. Pomoc i wyręczanie to dwa osobne zachowania, które niosą za sobą różne konsekwencje.

Najczęściej spotykane

W obcowaniu z małym człowiekiem dla dorosłych bywa frustrujące tempo pracy, nauki lub popełniane przez nie błędy. W natłoku własnych obowiązków, chęci odpoczynku czy zrealizowaniu własnych potrzeb rodzice wyręczają dzieci, by „problem” mieć z głowy.

W odniesieniu do środowiska szkolnego przykładami takich zachowań mogą być prace domowe i czytanie lektur. Dzieci niestety nie są zachęcane do czytania. Uwaga dzieci skupiona jest na urządzeniach elektronicznych i aktywnościach z nimi związanych: grami, aplikacjami, social mediami. Niechęć do lektur często spowodowana jest brakiem umiejętności czytania lub znaczących z czytaniem trudności, często również z rozumieniem tekstu czytanego. Rodzice by chronić dziecko, które nie chce, odmawia, robi to zbyt wolno, czytają lekturę za nie. Czytanie na głos jest przyjemną formą spędzania czasu jednak w tym przypadku uczy dziecka omijania trudności. Bez poniesionych konsekwencji dziecko samo z siebie prawdopodobnie nie będzie miało motywacji by czytanie ćwiczyć. Tym samym trudności będą się utrzymywać. Jednocześnie coraz trudniej będzie sprostać „pomocy” w szkolnych zadaniach tak by dziecko nie poniosło konsekwencji, a i dziecko będzie miało oczekiwania, że tak będzie to wyglądać. Odrabianie prac domowych jest przykładem aktywności, gdzie niejednokrotnie rodzic przejmuje zadanie dziecka. Dużo łatwiej jest przeczytać za dziecko polecenie niż czekać aż przeczyta samo po czym sprawdzanie co zrozumiało i powtarzanie czynności do osiągnięcia pełnego zrozumienia. Kolejnym krokiem jest dopiero wykonanie zadania. Niestety, nikt rodziców nie uczy, jak być rodzicem, w tym jak z dzieckiem efektywnie odrabiać lekcje. Dzieci są dobrymi obserwatorami i dość szybko wypracowują sobie różne strategie. Dziecko milczące – nie odpowiada, nie czyta, nawet nie mówi, że nie rozumie. Sfrustrowany rodzić w końcu albo pisze za dziecko lub dyktuje odpowiedź. Dziecko obojętne – „nie wiem”, „nie obchodzi mnie to”,” najwyżej dostanę 1” – prawdopodobnie zauważyło, ambicje rodzica. Nauczyło się, że lęk rodzica przed „złą” oceną jest tak silny, że w końcu sam zrealizuje zadanie. Bez wysiłku czy uczestnictwa dziecka. Obserwacje, mogą zachęcać do tworzenia różnych strategii zachowania. Utrwalanie go poprzez realizacje celu dziecka – ono realnie nie musi odrabiać pracy domowej – będzie wzmacniało te zachowania. Nadmierna ambicja rodzica może wykształcić w dziecku mechanizm oszukiwania. Jeśli rodzic wykonuje za nie zadanie – na przykład pisze opowiadanie – bo dzięki temu, dziecko otrzyma lepszą ocenę, modeluje to brak odpowiedzialności za własne zadania i oczekiwanie, że ktoś coś za mnie zrobi.

W przypadku domowych obowiązków, bywa, że wyręczanie zaczyna się od najmłodszych lat. Przy wspólnej zabawie, gdy dziecko ma coś dopasować, wrzucić, często pojawia się obraz rodzica, który chwile obserwuje zmagania dziecka by po chwili samemu wrzucić/ przyłożyć w odpowiednie miejsce. Nie dzieje się tak tylko by za modelować, pokazać, ale przy każdej próbie. Inną formą jest nieodpowiadanie na naturalną potrzebę i ciekawość dziecka naśladowania najbliższych. Widząc sprzątającego rodzica, pojawia się w dziecku chęć pomocy lub naśladowania – co jest niezmiernie ważne choćby w trakcie nauki samodzielnego jedzenia. Jednak część opiekunów poprzez pragmatyzm, woli samemu dziecko nakarmić, posprzątać. Ubrać dziecko niż czekać, aż dziecko samo się ubierze. Takie postępowanie powoduje, że dziecko nie uczy się nowych umiejętności. Jest wyuczone tego, że określony dorosły to za niego zrobi. Oczekiwanie po jakimś czasie - na przykład, gdy dziecko idzie do szkoły, że zacznie to samodzielnie robić jest dla niego nie zrozumiale. Podobnie jest z jedzeniem, przygotowywaniem jedzenia, sprzątaniem czy dbaniem o swoje rzeczy by dziecko miało te umiejętności musi się ich na uczyć co jest nie możliwe, kiedy jest wyręczane.

Pomaganie, a nie wyręczanie

Pomaganie wymaga poświęcenia większej ilości czasu i cierpliwości. Jest dawaniem narzędzi do wykonania określonego zadania, a nie wykonaniem zadania za kogoś. Jest więc pochodną uczenia. Wskazywaniem kierunku, naprowadzaniem. Wyręczanie natomiast buduje brak poczucia odpowiedzialności, a nawet roszczeniowość. Oczekiwanie, że rzeczy „same” się będą robić. Wpływa znacznie na umiejętności wyręczanych dzieci – których mają realnie mniej, co przekłada się na ich funkcjonowanie, samodzielność. Wyręczanie może budować przeświadczenie o pozwoleniu na oszukiwanie. Jednocześnie poprzez wyręczanie odbiera się dziecku poczucie sprawczości oraz obniża jego samoocenę – dając do zrozumienia, że zrobi coś gorzej, wolniej. Wychowywanie w takim systemie dziecka może doprowadzić do trudności z usamodzielnieniem, a także podjęciem pracy, gdzie będzie musiało wywiązywać się z powierzonych mu działań już samodzielnie. Pomaganie jest budowaniem sprawczości i samooceny, wyręczanie odbieraniem tego.