Z cukrem czy bez?

Twoje dziecko miało z apetytem zajadać szpinak, chrupać kalarepę, a zamiast batonika wybierać jabłko? Ale świat Dziecka ma słodki smak. Przygotowując domowe łakocie, mamy przynajmniej pewność, że nasze pociechy będą jadły zdrowo.

Dzieci naturalnie lubią słodki smak. Mleko mamy jest słodkie. Butelkowe także. Kiedy stopniowo zmieniamy jedzenie malucha na zmiksowane, a potem na stałe pokarmy, dodajemy do nich mniej soli i przypraw – wszystko jest lekko słodkawe. Jednak istnieje wyraźna różnica pomiędzy tym, co naturalnie słodkie, a niektórymi słodyczami, które mogą dziecku zaszkodzić. Znaczenie ma nie tylko jakość, ale też ilość. Dorośli potrafią kontrolować zachcianki – nie jemy czekolady na śniadanie, obiad i kolację. Dziecko, gdyby tylko miało taką możliwość, szybko by z niej skorzystało.

Dlaczego nie?
Zbyt duże ilości cukru, soli i tłuszczu w diecie dziecka wpływają niekorzystnie na funkcjonowanie małego organizmu. Nerki malucha nie potrafią poradzić sobie z nadmiarem soli, a ta z kolei przyczynia się do zatrzymywania wody w ciele. Sól zwiększa też prawdopodobieństwo wystąpienia nadciśnienia tętniczego i chorób serca w dorosłym życiu. Z kolei za dużo cukru w diecie dziecka może być powodem powstania i rozwoju cukrzycy, chorób układu krążenia i wreszcie nadwagi. Otyłe dzieci mają spowolniony metabolizm, są przemęczone i ospałe. Cukier wcale nie zapewnia długotrwałego pobudzenia. Po zjedzeniu cukierka czy batona poziom energii w organizmie szybko rośnie. Równie szybko jednak spada, ponieważ cukry proste, które zawiera większość słodyczy dostępnych na rynku, szybko się spalają, pozostawiając w ciele tylko puste kalorie.

Sól – cukier – sól – cukier
Sklepowe półki uginają się od kolorowych, błyszczących i pięknie pachnących słodyczy. Jednak jeśli przypadkiem rodzicowi uda się odciągnąć uwagę dziecka i sprytnie wyminąć dział ze słodkościami, przy kasach już nie ma przebacz. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to rzędy batonów XXL, wściekle kwaśnych żelków i metrowych gum do żucia. Umieszczenie ich na niskich stojakach wcale nie jest przypadkowe – w ten sposób znajdują się akurat na wysokości oczu dziecka. Takie sztuczki stosują nie tylko sklepy spożywcze. W fast foodach serwuje się celowo przesolone jedzenie, żeby zaraz po nim zachciało się pić. Słodkie napoje, które tak lubią dzieci, wzmagają z kolei apetyt na coś słonego i błędne koło się zamyka. Maluchy, które często jedzą produkty zawierające zbyt duże ilości soli i cukru, tracą apetyt na domowe jedzenie, w którym brakuje polepszaczy smaku i zapachu.

Ciężki orzech do zgryzienia
Alternatywą dla sklepowych „rarytasów” – sztucznych lizaków i żelków truskawkowych bez truskawek – są domowe słodkości. Oczywiście, można próbować przekonać dzieci do naturalnych kisieli, budyniów z prawdziwych owoców czy samodzielnie miksowanych musów. Dzieci, które znają już smak czekolady czy cukierków, nie dadzą łatwo za wygraną. To pole do popisu dla pomysłowych rodziców. Bo gdy zaproponują wspólne przygotowanie zdrowych ciasteczek, może okazać się, iż maluch sam stwierdzi, że pieczone w domu są lepsze niż te ze sklepu. Wspólne gotowanie można połączyć z elementami edukacji – pokazać składniki, pozwolić wypróbować nowe produkty, sprawdzić razem ich konsystencję i wagę. Maluchy uwielbiają zabawy z jedzeniem, a wspólnie spędzone chwile w kuchni są później, w dorosłym życiu, jednymi z najcieplejszych wspomnień z dzieciństwa.

Zdrowa alternatywa
Przygotowując słodkości we własnej kuchni, nie tylko fundujemy naszemu dziecku niezapomniane wspomnienia, ale też sami kontrolujemy, co dodajemy do potrawy. Biały cukier z powodzeniem można zastąpić cukrem brązowym, miodem lub słodkimi bakaliami (daktyle, figi, rodzynki). Zamiast sypać do miski kilogram białej mąki, warto połowę zastąpić płatkami owsianymi (niesłodzonymi), zmielonymi orzechami lub całą mąkę zamienić na pełnoziarnistą. Niekiedy wcale nie trzeba dodawać tłuszczu, żeby przygotować aromatyczne ciasto czekoladowe czy upiec słodkie bułeczki. Jedzenie słodyczy, podobnie jak sposób gotowania, jest nawykiem. Jeśli więc od małego przyzwyczaimy dzieci do zdrowych deserów, jest duża szansa na to, że mając wybór: chipsy czy domowe prażone orzeszki – wybiorą to drugie.